2010-05-04 22:30:50
Mecz Neckermanna i WSiP-u dostarczył bardzo wielu emocji. Tylu zwrotów akcji nie ma nawet w zawodowej, kobiecej siatkówce, która przecież słynie z nieobliczalności.
Jedynie pierwsza partia była od początku do końca przewidywalna. WSiP prowadzony przez swojego lidera - Łukasza Czekalskiego wyszedł na prowadzenie i nie oddał go nawet na chwilę. Atomowe ataki wspomnianego zawodnika siały spustoszenie w szeregach rywali, tym bardziej, że grali oni jedynie we czwórkę, bez swoich najlepszych zawodników: Bertranda Jasińskiego i Marcina Bańcerowskiego oraz kapitan - Joanny Czyczuk.
Druga partia z pewnością na długo zapadnie w pamięć zawodników obu zespołów. WSiP prowadził już 20:11, żeby po kilku minutach brać czas przy stanie 23:23. Neckermann po słabszym początku zaczął agrsywniej poczynać sobie na zagrywce, dobrą "robotę" w tym elemencie wykonała przede wszystkim Mariola Lelonek. W ataku na kontrach świetnie radził sobie zaś Krystian Redlarski. W sytuacji stresowej sprawy w swoje ręce wziął jednak Łukasz Czekalski. Przyjmował serwisy przeciwników i kończył ataki. Po jego potężnym "ciosie" po skosie WSiP wygrał 27:25.
Trzecia odsłona meczu to pojedynek "strzelców": Łukasza Czekalskiego i Krystiana Redlarskiego. Ręce w geście zwycięstwa mógł ostatecznie wznieść ten pierwszy, jego zespół wygrał bowiem 26:24 i cały mecz 3:0.
Neckermann - WSiP 0:3 (19:25, 25:27, 24:26)
2010-05-04 22:42:11
Spotkanie trzeciej kolejki pomiędzy Think Teamem a Poprawskim Nieruchomości zapowiadało się niezwykle ciekawie. Świetnie spisujący się od początku sezonu zespół Lenovo stawił czoła rywalom i o mało nie sprawił niespodzianki.
Pierwsza partia rozpoczęła się od serii trudnych zagrywek Pawła Smoderka. Think Team nie popełniał niewymuszonych błędów, jednak był nieskuteczny w ataku. Po stronie Poprawskiego dobrze spisywali się Marek Bielawski oraz Michał Branicki. W szeregach przeciwników najjaśniejszą postacią był Tomasz Byskosz. Końcówka w wykonaniu zawodników Lenovo była nerwowa i Poprawskiemu udało się odskoczyć na kilka punktów. Seta asem serwisowym zakończył Michał Chmurski, a jego zespół zwyciężył 25:19.
Na początku drugiej odsłony Poprawski prowadził już 5:0, jednak po błędach w ataku stracił całą przewagę. Kolejna w meczu seria zagrywek Pawła Smoderka pozwoliła jego drużynie ponownie wyjść na kilkupunktowe prowadzenie. Dzięki bardzo dobrej postawie Roberta Olszewskiego w polu serwisowym Think Team zbliżył się do rywali na jedno "oczko". Końcówka partii była bardzo wyrównana. Lenovo grało ambitnie, odrobiło straty i po chwili zakończyło seta na swoją korzyść wynikiem 26:24.
Nieco podrażniony przegraną Poprawski świetnie otworzył trzeciego seta. Znakomicie spisywał się Michał Branicki, kończąc wszystkie posyłane do niego piłki. Think Team grał bardzo ofiarnie, a skutecznymi atakami imponował Jan Kornaś. Przy zagrywce Sebastiana Kokocińskiego Lenovo zdobyło kilka punktów i po chwili prowadziło 10:6. Poprawski nie zamierzał odpuścić i przy trudnych serwisach Michała Chmurskiego "dogonił" przeciwników. Obrony Pawła Smoderka pozwalały wyprowadzać skuteczne kontrataki. Końcówka partii była bardzo zacięta, jednak więcej zimnej krwi zachowali siatkarze Poprawskiego. Atak z lewego skrzydła Marka Bielawskiego zakończył seta i całe spotkanie. Poprawski wygrał 27:25 i cały mecz 2:1.
Poprawski Nieruchomości - Think Team 2:1 (25:19, 24:26, 27:25)
2010-05-04 23:01:57
Spotkanie pomiędzy ekipami Klubu Kibica AZS PW i Deutsche Banku, czyli lidera I ligi z nową drużyną w rozgrywkach niestety nie dostarczyło wielu emocji.
Rozpędzeni zwycięstwem w poprzedniej kolejce zawodnicy Klubu Kibica wyszli na parkiet z chęcią podtrzymania zwycięskiej passy, ich przeciwnicy liczyli na wywalczenie chociaż jednego punktu w meczu z tak wymagającym rywalem. Ostatecznie w bardzo przekonujący sposób wygrali ci pierwsi, utrzymując tym samym pierwszą lokatę w tabeli rozgrywek.
Już od pierwszych piłek meczu zarysowała się wyraźna przewaga siatkarzy z Klubu Kibica, którym tego dnia wychodziło niemal wszystko. Drużyna Deutsche Banku, pomimo ogromnej woli walki, niestety nie była w stanie dotrzymać kroku bardziej doświadczonym rywalom. Największym ich problemem było słabe przyjęcie, co przy trudnej zagrywce KK AZS PW zaowocowało trudnościami w innych elementach siatkarskiego rzemiosła i powiększaniem się ich straty z każda kolejną akcją.
Przykład ekipy Deutsche Banku pokazuje jak ciężkie są losy zespołów debiutujących w rozgrywkach. Muszą one szybko nadrabiać drobne niedociągnięcia w technice oraz w zgraniu zespołu w stosunku do pozostałych ekip z większym doświadczeniem ligowym. Mimo słabego wyniku trzeba jednak pochwalić bankowców za niezwykle pozytywną atmosferę wśród zawodników i poczynienie progresu w stosunku do poprzedniego spotkania, głównie w zagrywce i obronie. Przed nimi jeszcze wiele szans na zdobycie punktów i ciągłą poprawę swojej gry.
Klub Kibica AZS PW po raz kolejny udowadnia, że jest murowanym kandydatem do medali. Prezentując taką formę mogliby walczyć na równi z najlepszymi zespołami Ekstraklasy. W meczu z Deutsche Bankiem w ataku bardzo wysoką skutecznością wyróżnił się Michał Mroczkowski, któremu dzielnie asystowali Aleksandra Matula i Przemysław Jażło, który dodatkowo zanotował dziś pięć punktowych bloków. Ponownie dobrze zaprezentowała się Katarzyna Janiszewska, która oprócz niezłego rozegrania, bardzo dobrze zagrywała.
Klub Kibica AZS PW - Deutsche Bank 3:0 (25:12, 25:10, 25:7)
2010-05-05 23:03:05
W spotkaniu trzeciej kolejki Ekstraklasy edycji Wiosna 2010 Andra wysoko postawiła poprzeczkę zespołowi RB Team. W każdej z partii drużyna RB, aby zdobywać punkty, musiała grać na 100 procent swoich umiejętności.
Pierwszy set rozpoczął się od serii zagrywek Radosława Filipiaka. Andra nie mogła poradzić sobie z przyjęciem trudnego serwisu rywala i po chwili było już 5:0. Dzięki ofiarności w obronie Adama Bali i Pawła Jeża Andrze udało się wyprowadzić skuteczne kontrataki i doprowadzić do remisu. Na zagrywce dobrze spisywała się Kinga Charchuła. Siła ataku RB Teamu była jednak zbyt duża. Silne zbicia Bartosza Dolińskiego i Radosława Filipiaka pozwoliły wyjść drużynie Reckitt Benckiser na kolejne prowadzenie. RB Team wygrał pierwszą partię 25:20.
Początek drugiej partii to popis Mariusza Sara w polu serwisowym. Andra popełniała wiele błędów własnych i seriami traciła punkty. Po drugiej stronie siatki świetnie prezentowali się Grzegorz Dynarek i Bartosz Doliński. W szeregach Andry ciężar gry wziął na siebie Piotr Szczerek i jego zespołowi udało się odrobić część strat. Błędy rywali w końcówce seta oraz rewelacyjna postawa Grzegorza Dynarka dały drużynie RB zwycięstwo 25:18 i prowadzenie w meczu 2:0.
Trzecia odsłona rozpoczęła się po myśli RB Teamu. Kolejną serią silnych zagrywek popisał się Radosław Filipiak. Andra starała się odrobić straty. Dobrze spisywali się kapitan - Adam Bala oraz Jacek Komorowski. Komputerowcy walczyli bardzo ambitnie, jednak ataki z drugiej piłki Mariusza Sara w końcówce meczu pozbawiły ten sympatyczny zespół szans na urwanie rywalom seta. RB Team wygrał 25:17 i cały mecz 3:0.
Andra - RB Team 0:3 (20:25, 18:25, 17:25)
2010-05-05 23:21:51
Zespół Komisji Nadzoru Finansowego nie zwalnia tempa. Drugi mecz i drugie przekonywujące zwycięstwo 3:0 dają jego zawodnikom wiarę, że już niedługo przyjdzie im walczyć o awans do Ekstraklasy.
W spotkaniu przeciwko reprezentacji firmy Wincanton siatkarzom KNF wychodziło praktycznie wszystko. Rywale potrafili nawiązać z nimi wyrównaną walkę jedynie do stanu 4:4 w pierwszej partii. Dalej, dzięki solidnemu przyjęciu Anny Skrzypek, dobrym, a przede wszystkim odważnym rozegraniom Piotra Orczykowskiego oraz mocnym atakom Tomasza Chapanionka KNF "odjechał" przeciwnikom. Dzieła dopełnili Bartłomiej Kurzeja oraz Piotr Banasiak i KNF zwyciężył 25:12.
Druga partia była kompletnie bez historii. Wincanton nie potrafił poprawnie przyjąć zagrywek kapitalnie dysponowanej Anny Skrzypek, przez co w secie tym udało mu się wygrać zaledwie dziewięć akcji. Nie pomogły licznie przeprowadzane zmiany, nie pomogły przerwy na żądanie. Po dwóch setach znaliśmy już zwycięzcę spotkania.
Stawką trzeciej odsłony był jednak nie tylko honor, ale i punkt do ligowej tabeli. - Nie mamy nic do stracenia, grajmy na luzie, bawmy się - mówili do siebie gracze Wincantona podczas przerwy między setami. Jak powiedzieli, tak zrobili. Grając "na fantazji", sprawili ekipie Komisji Nadzoru Finansowego sporo kłopotów. Z dobrej strony zaprezentowali się Sebastian Dutkowski i Rafał Karolewski. W końcówce jednak musieli oni uznać wyższość konkurentów. Po silnym ataku z drugiej piłki Piotra Orczykowskiego KNF zwyciężył 25:19 i "zgarnął" całą pulę punktów.
KNF - Wincanton 3:0 (25:12, 25:9, 25:19)
2010-05-05 23:45:56
W jednym ze środowych meczów trzeciej kolejki rozgrywek I ligi PlayVolley spotkały się Decathlon Team i Comp S.A. Obie ekipy w obecnej edycji jeszcze nie przegrały, dlatego dla wszystkich było to bardzo ważne spotkanie. Ostatecznie lepsi okazali się siatkarze z Decathlonu, którzy dzięki zwycięstwu za trzy punkty stali się liderami tabeli.
Pierwszy set to pokaz siły zespołu Decathlonu, który na przestrzeni całej partii nie dał najmniejszych szans przeciwnikom na nawiązanie równorzędnej walki, a duża w tym zasługa trudnej zagrywki i wysokiej skuteczności w ataku. Za bardzo dobrą grę w tym fragmencie spotkania warto wyróżnić Krzysztofa Piórkowskiego, który w ataku był niemal nie do zatrzymania i poprowadził swój zespół do pewnego zwycięstwa w secie.
W drugiej partii wyraźnie zdeprymowani dotychczasowym przebiegiem spotkania siatkarze z Compua ponownie mieli problemy z organizacją własnej gry, a przede wszystkim z przyjęciem zagrywek rywali, co negatywnie przełożyło się na pozostałe siatkarskie elementy i w efekcie po chwili na tablicy pojawił się wynik 7:1 dla Decathlonu. Jednak w tym momencie coś zaskoczyło w grze informatyków i dzięki bardzo dobrej postawie w obronie oraz kilku błędach rywali wyrównali, aby po chwili wyjść na jednopunktowe prowadzenie. Wynik seta rozstrzygnął się dopiero w końcówce, w której dzięki wysokiej skuteczności w ataku Adama Millera lepsi okazali się zawodnicy Decathlonu, wygrywając do 21.
Trzecia partia miała zbliżony przebieg do seta poprzedniego. Dzięki początkowemu przestojowi rywali Decathlon wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie, którego jednak ponownie nie udało się długo utrzymać. Pomimo ciągle niekorzystnego wyniku siatkarze z Comp S.A. z każdą kolejną akcją grali coraz lepiej zmuszając przeciwników do ciągłego utrzymywania wysokiego poziomu gry i to niekorzystnie wpłynęło na grę Decathlonu, który zaczął obijać się o blok Compa lub natrafiał na ich obrońców, co zaowocowało wieloma emocjonującymi, długimi wymianami. Ostatecznie to siatkarze Decathlonu zachowali więcej zimnej krwi w drugiej części seta i dzięki temu mogli cieszyć się ze zwycięstwa w całym spotkaniu.
Decathlon Team - Comp S.A. 3:0 (25:13, 25:21, 25:20)
2010-05-06 22:00:24
W szlagierowym spotkaniu trzeciej kolejki Ekstraklasy PlayVolley zawodnicy Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej wygrali z wicemistrzami poprzedniej edycji rozgrywek - PKO BP 3:0 i awansowali na pozycję lidera.
Mecz lepiej rozpoczął się dla bankowców, którzy po serii udanych zagrywek Piotra Czajkowskiego objęli pięciopunktowe prowadzenie. Po chwili do głosu doszli jednak siatkarze WIChiP-u, którzy wykorzystując potknięcia rywali w ataku zaczęli sukcesywnie odrabiać stratę i po skutecznym ataku Tomasza Bojka doprowadzili do remisu po 13. Kolejne akcje należały do Michała Wójcika, który był tego dnia najskuteczniejszym zawodnikiem na parkiecie. Jego dobra dyspozycja pozwoliła wyjść ekipie PKO BP na prowadzenie 20:15. Od tego momentu coś zacięło się w ich grze i przy zagrywce Szymona Nosewicza zaczęli seryjnie tracić punkty, głównie przez słabe przyjęcie i błędy w ataku. Rozpędzeni kolejnymi skutecznymi zbiciami akademicy najpierw wyrównali, a po chwili wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca seta.
Drugi set zaczął się od emocjonującej walki punkt za punkt. Obie drużyny świetnie spisywały się w obronie, co zaowocowało wieloma długimi wymianami na wysokim poziomie sportowym. Jednak od remisu po 6 to zespół PKO BP zaczął grać skuteczniej. Michał Wójcik do spółki z Wiesławem Królem "pociągnęli" grę, co pozwoliło bankowcom wyjść na pięciopunktowe prowadzenie, które po dwukrotnym zablokowaniu Łukasza Makowskiego przez Piotra Czajkowskiego jeszcze wzrosło. Kiedy wydawało się, że bankowcy spokojnie utrzymają bezpieczną przewagę, podobnie jak w pierwszym secie zaczęli oddawać inicjatywę siatkarzom WIChiP-u, którzy wykorzystywali wszystkie nadarzające się okazje i po skutecznym ataku ze środka Wojciecha Grabowskiego wyszli na prowadzenie. Bardzo dobra obrona Agnieszki Królak i zdobyty punkt przez Wojciecha Bakułę pozwoliły obronić pierwszego setballa, jednak przy drugiej piłce setowej PKO BP miało już mniej szczęścia i ostatecznie przegrało 24:26.
Przegrane dwie partie wprowadziły w szeregach PKO BP wiele nerwowości, która negatywnie przełożyła się na ich grę. Bankowcy mimo dobrego przyjęcia nie potrafili zakończyć kilku ataków z rzędu i po chwili przegrywali już pięcioma punktami. Dobra dyspozycja w obronie i ataku Wiesława Króla była niewystarczająca na równo grający zespół WIChiP-u, w którym ponownie bardzo dobre zawody rozgrywał Szymon Nosewicz. Rozgrywający inżynierów - oprócz dobrego rozegrania - tego dnia skutecznie zagrywał i "wyciągał" wiele ważnych piłek w obronie. Kolejne akcje ponownie udowodniły, że tego dnia ciężko gra się drużynie, która ma wysoką przewagę nad przeciwnikami. Rozluźnieni korzystnym przebiegiem spotkania akademicy zaczęli obijać się o blok rywali. Dodatkowo kilka obron w wykonaniu Tomasza Darocha i Wiesława Króla pozwoliło PKO BP nawiązać wyrównaną grę na siatce. Bankowcy byli już bliscy remisu, jednak seria popsutych zagrywek przez kolejnych zawodników zaprzepaściła ich szansę na zwycięstwo w secie, z którego ostatecznie cieszyć się mogli zawodnicy z Politechniki Warszawskiej.
WIChiP PW - PKO BP 3:0 (25:22, 26:24, 25:22)
2010-05-06 22:13:55
Ekipa SMG/KRC w meczu trzeciej kolejki edycji Wiosna 2010 PlayVolley 3:0 pokonała ING Volleyball Team. Rywalizacja była jednak dużo bardziej zacięta niż wskazuje wynik.
Gracze z ING, mimo że zagrali w piątkę, bez kobiety w składzie, podjęli walkę. Dzielnie przeciwstawiali się atamowym atakom dwóch "strzelb" SMG/KRC: Pawła Oziębło i Mariusza Orlińskiego. Pierwszą partię przegrali jednak bardzo wysoko, 14:25.
W drugiej i trzeciej przez długi czas walczyli punkt za punkt. Ich grę prowadzili kapitan Piotr Pochwała i Marcin Zieliński. SMG/KRC miało jednak w swoich szeregach Rafała Sobczaka i Tomasza Dąbrowę, którzy skutecznie zbijali sytuacyjne piłki. W efekcie wygrało 25:20 i 25:17.
ING Volleyball Team spotkania do udanych nie zaliczy nie tylko ze względu na wynik, ale i na kontuzję swojego czołowego zawodnika - Marcina Zielińskiego. W trzeciej odsłonie meczu przy stanie 19:16, po ataku tak niefortunnie upadł on na parkiet, że doznał poważnie wyglądającego urazu nadgarstka.
SMG/KRC - ING Volleyball Team 3:0 (25:14, 25:20, 25:17)
2010-05-06 22:38:56
W szybkim spotkaniu pomiędzy drużynami GfK Polonia oraz Związku Banków Polskich nie brakowało emocji. Choć wynik wydaje się jednostronny, to obie drużyny dały z siebie wszystko wykazując się dużym poświęceniem i wolą walki.
Pierwszy set zaczął się wyrównanie. W drużynie ZBP sił w ataku próbowała Martyna Kubiak. Jednak skuteczne serwisy Andrzeja Surmy i silne ataki Michała Matyska z zespołu GfK Polonia, pozwoliły tej właśnie ekipie wyjść na prowadzenie. Błędy przeciwnika, ale przede wszystkim duża skuteczność w ataku dały zwycięstwo zespołowi GfK Polonia 25:15.
Od siedmiopunktowej przewagi GfK Polonia rozpoczął się set drugi. Stało się to głównie za sprawą serwisów Tomasza Marczaka. Przy stanie 13:3 lider zespołu ZBP - Paweł Sadowski doznał niegroźnej kontuzji. Krótka przerwa pomogła zawodnikowi i wrócił na boisko, choć nie pozwoliło to na dogonienie wyniku. W ataku GfK wciąż nie do zatrzymania był Michał Matysek. Set zakończył się wynikiem 25:11.
W ostatniej partii meczu wreszcie mogliśmy oglądać prawdziwe emocje. Początek wyglądał jak w secie pierwszym - wyrównana gra punkt za punkt. Dobre zagrywki Piotra Ganeczko, coraz lepsza skuteczność w ataku Andrzeja Surmy oraz świetne obrony Anny Siwek pozwoliły wyjść na kilkupunktowe prowadzenie drużynie GfK Polonia. W zespole ZBP w ataku nie odpuszczał Paweł Sadowski, w obronie natomiast dobrze grał Marek Pacek, asem serwisowym w końcówce spotkania zabłysnęła Martyna Kubiak. Dzięki takiej grze zespół zdołał odrobić 7 punktów straty, zabrakło jednak czasu i odrobiny szczęścia. Mecz skończył się trzysetową wygraną GfK Polonia.
GfK Polonia - ZBP 3:0 (25:15, 25:11, 25:21)
2010-05-07 22:20:57
Spotkanie pomiędzy Compem S.A. a Deutsche Bankiem przebiegało pod dyktando komputerowców, którzy w każdej z partii mieli kilkupunktową przewagę nad rywalami.
Pierwszy set rozpoczął się od udanych ataków Radosława Szyszko z zespołu Comp S.A. Świetnie spisywała się Aleksandra Kowalska, która broniła wiele trudnych piłek. W szeregach Deutsche Banku dobrze prezentował się Piotr Majkowski. Comp miał dużą przewagę punktową, jednak po swoich błędach i mądrych zagraniach Adam Pawłowskiego bankowcy odrobili straty; 20:21. W końcówce serią trudnych zagrywek popisał się Marcin Ligenza i Comp wygrał 25:20.
W drugiej partii dobrymi zagraniami imponowali Marcin Wojtasz i Piotr Szczepanik z drużyny Comp S.A. Oba zespoły grały bardzo nerwowo i popełniały dużo prostych błędów. Wśród graczy Deutsche Banku na wyróżnienie zasłużył Tomasz Rieff. Ambitna gra nie wystarczyła jednak na pokonanie lepiej dysponowanych przeciwników. W końcówce seta z dobrej strony w polu serwisowym pokazała się Aleksandra Kowalska i Comp S.A. wygrał 25:19.
Na początku trzeciego seta na prowadzeniu byli bankowcy, zagrzewani do walki przez zawodniczki siedzące na ławce rezerwowych. Przy zagrywce Piotra Szczepanika Comp wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Dobrze w ataku spisywał się Marcin Ligenza, a po drugiej stronie siatki coraz lepiej poczynali sobie Piotr Majkowski i Adam Pawłowski. Było to jednak zbyt mało, aby pokonać zespół Comp S.A. Skuteczne ataki Radosława Szyszko przypieczętowały zwycięstwo komputerowców; 25:15 i cały mecz 3:0.
Comp S.A. - Deutsche Bank 3:0 (25:20, 25:19, 25:15)
2010-05-07 22:29:44
W zaległym meczu I ligi PlayVolley pierwsze zwycięstwo w sezonie odnieśli siatkarze Neckermanna, którzy po spotkaniu obfitującym w wiele zwrotów akcji pokonali 2:1 debiutujący w rozgrywkach zespół Związku Banków Polskich.
Spotkanie znacznie lepiej rozpoczęli turystyczni, którzy dzięki dobrym zagrywkom Jerzego Salwarowskiego i błędom w ataku rywali po chwili prowadzili już sześcioma punktami. Kolejne akcje należały jednak do ekipy ZBP. Najpierw dwa ważne ataki zakończył Paweł Sadowski, potem skuteczne zagrywki Marka Packa pozwoliły zniwelować stratę do dwóch punktów. Druga część seta to ponownie okres dominacji Neckermanna. W ataku bardzo dobrze spisywał się Marcin Bańcerowski, którego dzielnie wspierał Krystian Redlarski. Ich dobra postawa przyczyniła się do pewnego zwycięstwa w secie.
Siatkarze ZBP, pomimo niepowodzenia w poprzedniej partii, po przerwie powrócili z jeszcze większą wolą walki. Niestety seria błędów w ataku na początku seta już na starcie znacznie utrudniła im zadanie. Zawodnicy Neckermanna rozpędzeni kolejnymi udanymi atakami, z każdą akcją powiększali swoją przewagę i pewnie dążyli do zwycięstwa w kolejnym secie. Grę kolegów z Związku Banków Polskich próbował jeszcze pociągnąć Marek Pacek, jednak jego wysoka skuteczność w ataku okazała się niewystarczająca na dobrze grających turystycznych, którzy ostatecznie wygrali do 15.
Trzecią partię podobnie jak poprzednie lepiej rozpoczął zespół Neckermanna, jednak po chwilowym przestoju do głosu doszli siatkarze ZBP, którzy dzięki bardzo dobrej obronie mogli skutecznie przeciwstawić się przeciwnikom, a po ataku Martyny Kubiak doprowadzić do remisu po 8. Przyciśnięci do muru turystyczni zaczęli grać pewniej w ataku, co pozwoliło ponownie wyjść na kilkupunktowe prowadzenie, którego jednak nie utrzymali zbyt długo i w efekcie o losach trzeciego seta miała zadecydować końcówka. Zdecydowanie należała ona do obrońców. W defensywie Neckermanna brylowali Maciej Madej z Mariolą Lelonek, mieli jednak godnych rywali po drugiej stronie siatki w postaci Wojciecha Pietruszki i Rafała Zalewskiego. Ostatecznie tę wojnę nerwów dwoma skutecznymi atakami zakończył Sławomir Kisiel, który tym samym dał swojemu zespołowi zwycięstwo w trzeciej partii i jeden punkt do ligowej tabeli.
Neckermann - ZBP 2:1 (25:16, 25:15, 25:27)
2010-05-11 22:00:55
Spotkanie pomiędzy ZBP a Compem zapowiadało się bardzo ciekawie. W meczu zabrakło jednak emocji, z lepszej strony pokazali się komputerowcy i to oni wygrali 3:0.
Pierwsza partia to bardzo dobra gra Marcina Ligenzy oraz Piotra Szczepanika. Zawodnicy ZBP mieli duże problemy z przyjęciem ich zagrywek. Serią trudnych serwisów popisał się także Marcin Wojtaś. Przewaga Compa była bardzo duża, a dzięki świetnej postawie Filipa Kowalskiego komputerowcy wygrali pierwszego seta 25:11.
Już na początku drugiej partii Comp wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Trudne zagrywki Pawła Sadowskiego z ZBP oraz Aleksandry Kowalskiej sprawiały przyjmującym wiele kłopotów. W szeregach ZBP, zarówno w obronie jak i w ataku dobrze prezentował się Marek Pacek. Było to jednak za mało na dobrze dysponowany zespół Compa, który wygrał 25:19.
ZBP przystąpił do trzeciego seta nieco podłamany. Seria zagrywek Aleksandry Kowalskiej dała jej zespołowi wysokie prowadzenie 19:9. Jej koledzy poszli więc za ciosem i dopełnili dzieła. Seta i mecz zakończył mocny atak Marcina Ligenzy. Comp zwyciężył 25:13 i w całym meczu 3:0.
Comp S.A. - ZBP 3:0 (25:11, 25:19, 25:13)
2010-05-11 22:11:35
Zespół Deutsche Banku zdobył swój pierwszy punkt w PlayVolley. W meczu przeciwko Neckermannowi bankowcy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i byli o włos od sprawienia niespodzianki.
Turystyczni jednak nie pozwolili wyrwać sobie z rąk zwycięstwa w meczu. Po przegranym drugim secie trzeciego zwyciężyli bardzo pewnie. Ale po kolei...
W pierwszej partii Neckermann rozpoczął udanych ataków Bertranda Jasińskiego i Marcina Bańcerowskiego. Mimo że grał w piątkę, nie popełniał błędów. Do czasu. Nagle ze stanu 16:10 zrobiło się tylko 16:15. Turystyczni wzięli czas, po którym ponownie zbudowali sobie przewagę: 21:16. Bankowcy jednak nie zamierzali odpuszczać i dalej gonili, po chwili ich strata wynosiła tylko dwa oczka: 23:21. Na więcej już nie było ich stać. Dwa ostatnie punkty zdobył Neckermann i zwyciężył 25:21.
Druga odsłona meczu była wyrównana do stanu 8:8. Konsekwentnie grający Deutsche Bank nie popełniał błędów i odskoczył rywalom. Kilka minut później prowadził już 18:14. Wszystko to za sprawą obron Tomasza Rieffa oraz efektownych bloków i mocnych zbić kapitana Piotra Majkowskiego. Turystyczni próbowali gonić wynik, ale nie udało im się. Deutsche Bank zwyciężył 25:22 i zdobył swój pierwszy punkt w PlayVolley.
Podenerwowani gracze Neckermanna w trzecim secie nie zwalniali ręki. Z całych sił atakowali: Krystian Redlarski, Marcin Bańcerowski i Bertrand Jasiński. Ta partia miała mogła mieć tylko jednego zwycięzcę. Zostali nim turystyczni, którzy po kiwce Piotra Krauze wygrali 25:19 i cały mecz 2:1.
Neckermann - Deutsche Bank 2:1 (25:21, 22:25, 25:19)
2010-05-11 22:29:44
W meczu otwierającym czwartą kolejkę Ekstraklasy PlayVolley pomiędzy SMG/KRC a Think Teamem po słabym początku ostatecznie lepsi okazali się ci drudzy, wygrywając 2:1.
Pierwszy set to popis gry siatkarzy SMG/KRC, którzy już od pierwszych piłek spotkania zdominowali przeciwników i z każdą kolejna akcją tylko powiększali przewagę. Drużyna Lenovo miała ogromne problemy właściwie ze wszystkimi elementami siatkarskiego rzemiosła. Zawodnicy SMG/KRC z Pawłem Oziębło i Mariuszem Orlińskim na czele odsłonili wszystkie mankamenty w ich grze. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:12 dla SMG/KRC. Zwycięstwo to okupione zostało jednak kontuzją najskuteczniejszego w secie Mariusza Orlińskiego, który po niefortunnym upadku musiał opuścić parkiet.
Drugiego seta ponownie lepiej rozpoczął zespół SMG/KRC, jednak jego przewaga nie była już tak znaczna jak w poprzedniej partii, głównie za sprawą błędów własnych i dobrej defensywie Think Teamu. Nawiązanie wyrównanej walki wyraźnie pobudziło siatkarzy Lenovo i z kolejnymi piłkami zaczęli grać coraz pewniej, co pozytywnie przełożyło się na ich skuteczność. Ponownie w ataku jednym z jaśniejszych punktów w zespole był Jan Kornaś, który atakował najwięcej z drużyny, często kończąc ważne piłki. Przez większość seta utrzymywała się trzypunktowa przewaga socjologów, jednak w samej końcówce - dzięki skutecznemu atakowi Marka Borówki - komputerowcy najpierw dogonili rywali, by następnie, po nerwowej końcówce, wygrać do 23.
Ekipa Think Teamu rozpędzona korzystnym przebiegiem spotkania kolejną partię rozpoczęła znacznie lepiej niż rywale z SMG/KRC, którzy mieli problemy z przyjęciem zagrywki Tomasza Byskosza, a po skutecznym bloku Elżbiety Turkowskiej na Mariuszu Sękowskim przegrywali trzema punktami. Dobra dyspozycja w ataku Rafała Sobczaka pozwoliła zniwelować tę stratę, jednak kolejne piłki ponownie należały do zawodników Lenovo. Komputerowcy bardzo dobrze bronili i kończyli wszystkie kontrataki. Kolegów z SMG/KRC do walki próbował poderwać jeszcze Paweł Oziębło, jednak jego dobra gra była niewystarczająca i to Think Team mógł cieszyć się ze zwycięstwa w trzecim secie i tym samym w całym spotkaniu.
SMG/KRC - Think Team 1:2 (25:12, 23:25, 20:25)
2010-05-12 22:44:19
W meczu na szczycie czwartej kolejki edycji Wiosna 2010 PlayVolley siatkarze Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej pokonali 2:1 RB Team. Potwierdzili tym samym swoje mistrzowskie aspiracje.
Już pierwsze wymiany pokazały, że walka będzie wyrównana. Na skrzydłach świetnie spisywali się Bartosz Doliński oraz Tomasz Bojek. W obronie kilka niesamowitych piłek podbił libero Arkadiusz Moskal. Dopiero w połowie seta inżynierom udało się odskoczyć na dwa punkty. Trudna zagrywka Piotra Bazarnika pozwoliła Politechnice powiększyć przewagę i po chwili było już 19:15. RB Team grał bardzo ofiarnie w obronie, a dzięki trudnemu serwisowi Wojciecha Sitka odrobił straty; 22:22. W końcówce Reckitt Benckiser miał problem z dokładnym przyjęciem. As serwisowy Szymona Nosewicza dał Politechnice ostatni punkt. Akademicy wygrali 25:22 i prowadzili 1:0.
Na początku drugiego seta świetnie spisywał się Piotr Bazarnik. Po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania był Jarosław Badeński. Oba zespoły grały imponująco w obronie. RB Team miał przez większą część seta dwa „oczka” przewagi. Bardzo dobrze w ataku prezentował się Bartosz Doliński. W końcówce RB prowadził już 22:19, jednak popełnił wiele błędów własnych. Ostatnie wymiany to prawdziwa wojna nerwów. Więcej zimnej krwi zachowali inżynierowie i to oni cieszyli się ze zwycięstwa 26:24.
W pierwszych akcjach trzeciej odsłony dobrymi zagraniami popisywał się duet Szymon Nosewicz - Piotr Bazarnik. W szeregach RB Teamu bardzo dobrze rozgrywał Mariusz Sar, który kilka razy zaskoczył rywali również kiwką z drugiej piłki. Po dwóch wygranych partiach Politechnika wyraźnie spuściła z tonu i popełniała wiele niewymuszonych błędów, natomiast rozluźniony RB Team grał coraz lepiej. Mocny serwis Jarosława Badeńskiego zapewnił reprezentacji Reckitt Benckiser zwycięstwo w trzecim secie 25:16 i jeden punkt do ligowej tabeli.
RB Team - WIChiP PW 1:2 (22:25, 24:26, 25:16)
2010-05-12 22:50:00
Komisja Nadzoru Finansowej dzielnie zmierza w kierunku podium I ligi PlayVolley. Jej zawodnicy wydają się być jednymi z kandydatów do awansu do Ekstraklasy. Zespół GfK Polonia pokazał im jednak, nad czym jeszcze muszą pracować.
Pierwszy set lepiej rozpoczęli właśnie reprezentanci GfK Polonia. Prowadzili już nawet 7:4. KNF do walki szybko poderwał lider - Piotr Orczykowski. Efektywnymi obronami i skutecznymi zbiciami z drugiej piłki wyprowadził swój zespół na prowadzenie 20:16. Gracze GfK Polonia odrobili stratę, ale za chwilę przytrafiła im się kolejna seria straconych punktów i przegrali partię 21:25.
Jedynie w drugiej odsłonie KNF nie miał problemów z pokonaniem rywali. Siatkarze tej drużyny na prowadzenie wyszli już po pierwszych piłkach. Przewagę punktową spokojnie "dowieźli" do końca seta. Duża w tym zasługa Anny Skrzypek, która po raz kolejny zaprezentowała się z dobrej strony w polu zagrywki.
Przed trzecim setem z obozu GfK Polonia słychać było wzajemne mobilizowanie się okrzykami: "gramy, gramy, nie mamy już nic do stracenia!". I rzeczywiście zagrali, a właściwie zagrał jeden człowiek. Mowa o Michale Matysku, kapitanie zespołu GfK Polonia. W punkt przyjmował on wszystkie zagrywane na niego piłki i wziął odpowiedzialność za grę w ataku. Rozgrywający prawie wszystkie piłki posyłali na niego, a on nie zwalniał ręki i kończył atak za atakiem. "Matysek show" dał GfK Polonia zwycięstwo w tej partii 25:19 i jeden punkt do ligowej tabeli. KNF zaś zdobył dwa oczka, a jego zawodnicy wyraźnie czuli niedosyt.
KNF - GfK Polonia 2:1 (25:21, 25:19, 19:25)
2010-05-12 23:11:13
W bardzo ciekawym meczu I ligi PlayVolley spotkały się Klub Kibica AZS Politechniki Warszawskiej i Decathlon Team. Oba zespoły dotychczas nie doznały porażki, dlatego zwycięstwo w tym spotkaniu może mieć bardzo duże znaczenie dla kolejności w tabeli rozgrywek na koniec sezonu.
Ostatecznie, po bardzo emocjonującym widowisku, lepsi okazali się siatkarze Klubu Kibica, wygrywając 2:1.
Spotkanie znacznie lepiej zaczęło się dla siatkarzy Decathlonu, którzy po kilku błędach własnych rywali na początku seta wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Po początkowym przestoju, w kolejnych akcjach do głosu doszli zawodnicy KK AZS PW. Dzięki dobrej obronie zaczęli oni wygrywać kolejne kontrataki, sukcesywnie niwelując stratę, a po bloku Przemysława Jażły na Danielu Paszkiewiczu doprowadzili do wyrównania. W tym momencie coś zacięło się w przyjęciu Decathlonu, co przy dobrze zagrywającej Katarzynie Janiszewskiej pozwoliło wyjść na pięciopunktowe prowadzenie siatkarzom Klubu Kibica. Wydawało się już, że przewaga ta wystarczy do wygrania partii, jednak po serii błędów w ataku Decathlon Team dogonił rywali, a po dwóch skutecznych atakach Michała Bartnika i błędzie w przyjęciu Michała Trybusza zwyciężył seta.
Siatkarze KK AZS PW, niezadowoleni niekorzystnym przebiegiem pierwszej partii, po przerwie na parkiet wrócili jeszcze bardziej zmotywowani, rywale jednak nie zamierzali odpuszczać, co zaowocowało zawiązaniem kilku długich wymian na wysokim poziomie sportowym. Na siatce "szaleli" Krzysztof Piórkowski z Pawłem Grabowskim, po drugiej stronie siatki mieli jednak godnych rywali w postaci Tomasza Jonio i Michała Mroczkowskiego. Partia była bardzo wyrównana. Decathlon Team przy zagrywce Kingi Zdrojkowskiej najpierw obronił trzy piłki setowe, a po bloku Daniela Paszkiewicza wyszedł na prowadzenie. Kolejne akcje to zaciekła walka o każdą piłkę. Ostatecznie więcej szczęścia miał zespół Klubu Kibica AZS Politechniki Warszawskiej, który po skutecznym kontrataku wygrał seta 29:27.
Trzeci set zaczął się od bardzo dobrej zagrywki Michała Janiszewskiego, który wykorzystując problemy w przyjęciu rywali wyprowadził swój zespół na prowadzenie 8:3. Upolowany kilkoma zagrywkami Michał Bartnik po chwili zrewanżował się przeciwnikom, co pozwoliło wyrównać stan gry. W kolejnych akcjach mogliśmy zaobserwować trochę szarpanej gry po obu stronach siatki. W końcówce, lepiej grający w obronie i wykorzystujący wszystkie potknięcia rywali zawodnicy KK AZS PW, potrafili rozstrzygnąć losy partii na swoją korzyść i tym samym mogli cieszyć się ze zwycięstwa w całym spotkaniu.
Decathlon Team - Klub Kibica AZS PW 1:2 (25:21, 27:29, 22:25)
2010-05-13 22:02:42
W meczu zamykającym czwartą kolejkę Ekstraklasy PlayVolley spotkały się zespoły Andry i ING, które w edycji Wiosna 2010 jeszcze nie wygrały. Dlatego dla jednych i drugich było to niezwykle ważne spotkanie. Złą passę udało się przełamać siatkarzom z Andry, którzy wygrali 2:1.
Spotkanie dwoma skutecznymi atakami rozpoczął Paweł Sławiński z ING. Bankowcy, pomimo pięcioosobowego składu, przez pierwszą część seta potrafili nawiązać równorzędną walkę z przeciwnikiem, a do stanu 11:11 utrzymywała się nawet ich niewielka przewaga. Dalej ponownie obserwowaliśmy grę punkt za punkt, dopiero w samej końcówce błąd przyjęcia Adama Bali przychylił szalę zwycięstwa na stronę ING Volleyball Teamu.
Zwycięstwo w pierwszej partii zadziałało bardzo motywująco na graczy ING, którzy wykorzystując błędy rywali po chwili prowadzili już 4:0. Niestety od tego momentu ich gra całkowicie się załamała. Najpierw przy zagrywce Kingi Charchuły Andra dogoniła przeciwników, aby następnie dzięki bardzo skutecznej grze na siatce Konrada Jarosławskiego i Adama Bali zbudować przewagę. ING do gry próbowali poderwać Paweł Cabaj z Maciejem Bukowcem, jednak kolejne ich ataki były podbijane przez obrońców Andry z Jackiem Komorowskim na czele. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:14 dla Andry.
Trzeci set nie zmienił znacząco obrazu spotkania z poprzedniej partii. Siatkarze Andry już od pierwszych piłek narzucili rywalom swój styl gry i z kolejnymi akcjami tylko powiększali przewagę. Siatkarze ING, grający całe spotkanie w pięć osób, już wyraźnie opadli z sił i zaczęli mieć problemy ze wszystkimi elementami siatkarskiego rzemiosła. Andra skrzętnie wykorzystywała potknięcia rywali i po jednostronnym widowisku rozstrzygnęła losy meczu na swoją korzyść.
ING Volleyball Team - Andra 1:2 (25:23, 14:25, 12:25)
2010-05-13 22:15:21
W spotkaniu czwartej kolejki ligi PlayVolley naprzeciwko siebie stanęły dwie silne drużyny - Poprawski Nieruchomości i PKO BP.
Początek pierwszej partii był bardzo wyrównany. Niewielką przewagę wypracował zespół Poprawskiego, który prowadził 8:6. W ataku dobrze spisywał się Paweł Smoderek, natomiast w obronie Jakub Olędzki. W szeregach bankowców ciężar gry w ataku wziął na siebie Adam Nowogórski. PKO BP grało coraz lepiej. Znakomicie w obronie i w bloku prezentował się Michał Wójcik. Poprawski popełniał sporo błędów w ataku, przez co rywali wyszli na wysokie prowadzenie 20:15. W końcówce punkty zdobywali głównie bankowcy, którzy pewnie zwyciężyli 25:17.
Od pierwszych akcji drugiego seta na parkiecie przeważał zespół PKO BP. Przy stanie 4:1 kontuzji stawu skokowego nabawił się świetnie dysponowany Michał Wójcik. Poprawski wykorzystał nieobecność lidera przeciwników i po chwili prowadził 8:7. Przy stanie 14:14 na parkiet powrócił kontuzjowany lider bankowców i pomimo grymasu bólu kontynuował grę. Seria trudnych zagrywek Adama Nowogórskiego wyprowadziła PKO BP na prowadzenie 20:15. Nie był to jednak koniec emocji w tej partii. Dzięki dobrej postawie Pawła Smoderka Poprawski wyrównał; 21:21. W końcówce dobrymi zagraniami popisali się Michał Branicki i Marek Bielawski. Zespół Poprawski Nieruchomości wygrał 25:22 i wyrównał stan meczu na po 1.
Na początku trzeciego seta w Poprawskim pojawiły się błędy w rozegraniu. Po stronie ich rywali zaś bardzo dobrze spisywali się Adam Olek oraz Wiesław Król. PKO BP wyszło na wysokie prowadzenie; 7:1. Bankowcy utrzymywali bezpieczną przewagę. Fantastyczne bloki Michała Wójcika deprymowały zawodników Poprawskiego, którzy wyraźnie opadli z sił. Wicemistrzowie poprzedniej edycji PlayVolley grali bardzo widowiskowo i prowadzili już 18:10. Cały mecz zakończył zepsuty serwis Marka Bielawskiego. PKO BP pewnie wygrało trzeciego seta 25:19 i cały mecz 2:1.
PKO BP - Poprawski Nieruchomości 2:1 (25:17, 22:25, 25:19)
2010-05-13 22:25:28
Reprezentacja firmy Wincanton odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zwycięstwo niespodziewane, gdyż pokonała spisujący się jak dotąd bardzo dobrze WSiP.
Spotkanie było wyrównane. Jedynie w pierwszym secie jednemu z zespołów udało się osiągnąć wyraźną przewagę. Był to WSiP, który za sprawą swojego lidera Łukasza Czekalskiego wręcz znokautował Wincanton. Zwycięstwo 25:14 mówi samo za siebie.
Siatkarze Wincantona w przerwie przed drugą partią mocno się mobilizowali. Mimo wysokiej porażki czuli, że są w stanie "ugryźć" WSiP. Tak też zrobili. Odrzucili rywali zagrywką od siatki. Konsekwentnie serwowali w mających problemy z przyjęciem Janusza Paczkowskiego i Macieja Kowalczyka. Wyłączyli w ten sposób z ataku Łukasza Czekalskiego, ale nawet gdy ten otrzymywał piłkę, podbijali go w obronie. Prowadzili już 20:14, ale stanęli. Przy stanie 21:18 poprosili o czas, co pomogło im uporządkować grę i zakończyć partię na swoją korzyść.
Trzecia odsłona była najbardziej zacięta i nerwowa. Wincanton prowadził 12:8, ale szybko roztrwonił przewagę. Po kilku dobrych zagraniach Łukasza Czekalskiego i Jacka Bańki WSiP wyszedł na prowadzenie 18:17. Kilka chwil później jednak w drużynie rywali ciężar gry wziął na siebie Sebastian Dutkowski i Wincanton miał piłkę meczową. Pierwszą obronili "książkowi", drugiej nie dali już rady. Wincanton wygrał 25:22 i cały mecz 2:1. Zawodnicy tej drużyny po ostatniej akcji zaprezentowali na parkiecie spontaniczny taniec radości,
WSiP - Wincanton 1:2 (25:14, 22:25, 22:25)
2010-05-18 22:19:34
W meczu z zawodowymi podtekstami reprezentacja Komisji Nadzoru Finansowego 2:1 pokonała ekipę Związku Banków Polskich. Spotkanie było wyrównane, a jego losy rozstrzygnęły się dopiero w trzeciej partii.
Choć przed spotkaniem murowanymi faworytami byli gracze KNF, zawodnicy ZBP podjęli rękawicę. Walczyli jak lwy, w każdej akcji, o każdą piłkę. Nie szło im, ale pomocy udzielili... rywale. Raz po raz mylili się oni w ataku, psuli zagrywki, niedokładnie wystawiali piłki. W konsekwencji ze znacznie niżej notowanym przeciwnikiem KNF stracił punkt. - Dobre i dwa oczka, ale jest niedosyt - komentowali po potyczce siatkarze KNF. Niedosyt ten związany jest być może z podtekstami, jakie były wokół tego meczu. KNF bowiem zawodowo - w imieniu państwa - sprawuję kontrolę m.in. nad rynkiem kapitałowym czyli nad branżą, w której działa ZBP.
KNF - ZBP 2:1 (25:16, 23:25, 25:18)
2010-05-18 22:30:27
W jednym z wtorkowych spotkań pierwszej ligi PlayVolley spotkały się zespoły z dolnej części tabeli - Wincanton i Deutsche Bank. Pierwsi przyjechali na Ursynów zaledwie w piątkę, bez czołowych graczy: Sebastiana Dudkowskiego i Mariusza Kołakowskiego. Natomiast bankowcy zgłosili do meczu maksymalną liczbę graczy.
Pierwszy set był setem błędów; mniej popełniali ich zawodnicy Wincantona. Na boisku widoczny był brak jednego zawodnika, jednak piątka, która wystąpiła nie odpuszczała żadnej piłki, grając bardzo pracowicie w obronie. Kilka dobrych akcji w końcówce pozwoliło im rozstrzygnąć tą część meczu na swoją korzyść.
W drugiej odsłonie spotkania przewaga Wincantona była już bardzo widoczna. Tym razem jednak nie było to spowodowane błędami rywali. Najważniejszą postacią w swojej drużynie był Jacek Kuczaba, który zdobył sporo punktów w ataku, jednocześnie najpewniej broniąc ataki rywali. Bardzo solidnie zagrali również dobrze wyszkolony technicznie Tomasz Leszewski oraz Rafał Karolewski. Cała drużyna grała poprawnie, wystrzegając się większych błędów. Deutsche Bank natomiast, mimo siódmego zawodnika, którym byli głośno dopingujący gracze rezerwowi, gubiło się w rozegraniu, oddając drugi punkt rywalom.
W trzecim secie doping wzmógł się jeszcze bardziej i dodało to zawodnikom Deutsche Banku skrzydeł. Dobra gra w ataku Piotra Majkowskiego i Michała Ptasznika oraz trudna techniczna zagrywka Jarosława Burdyńskiego to tylko niektóre z atutów, jakie zaprezentowali w tej odsłonie bankowcy. Gracze Wincantona, którzy dwoili się w obronie w poprzednich setach, by zrekompensować brak jednego zawodnika, mieli prawo być już nieco zmęczeni. Nie zdołali oni odrobić znacznej przewagi rywali i przegrali ostatnią partię; w całym meczu zaś wygrali 2:1.
Oba zespoły wydawały się być zadowolone z wyniku. Wincanton cieszyło kolejne zwycięstwo, natomiast bankowcy radowali się z kolejnego zdobytego punktu i z poczynionego od początku sezonu postępu.
Wincanton - Deutsche Bank 2:1 (25:21, 25:18, 15:25)
2010-05-18 22:40:45
Mecz otwierający piątą kolejkę Ekstraklasy PlayVolley pomiędzy Think Teamem a siatkarzami Andry zakończył się zwycięstwem w trzech setach tych pierwszych, co pozwoliło im awansować na drugie miejsce w tabeli rozgrywek.
Zawodnicy Think Teamu w obecnym sezonie radzą sobie świetnie. Z teoretycznie silniejszymi rywalami grają jak równy z równym, urywając im punkty, a z zespołami z dolnej części tabeli rozprawiają się w mig. Sprawia to, że stali się czarnym koniem rozgrywek Ekstraklasy PlayVolley.
Spotkanie przeciwko Andrze rozpoczęli od skutecznej gry na siatce; wykorzystując problemy rywali w przyjęciu i ataku po chwili prowadzili już pięcioma punkami. Kiedy po błędzie dotknięcia siatki przez Roberta Kowalczyka na tablicy pojawił się wynik 1:6, kapitan Andry poprosił o czas. Chwila przerwy nie wpłynęła jednak znacząco na zmianę obrazu gry i po asie Artura Sułkowskiego przewaga Think Teamu wynosiła już osiem punktów. W kolejnych akcjach siatkarze Andry zagrali pewniej w obronie i za sprawą Artura Kowalika zaczęli punktować w ataku. Rozpędzony Think Team jednak nie zamierzał odpuszczać rywalom i w efekcie pewnie rozstrzygnął tę partię na swoją korzyść, wygrywając do 13.
Drugiego seta dobrą grą rozpoczął Artur Kowalik, który tego dnia był najlepszym zawodnikiem w swoim zespole. Po kilku akcjach walki punkt za punkt do głosu doszli gracze Lenovo, głównie za sprawą Tomasza Byskosza. Najpierw skutecznie atakował, a po chwili dodatkowo zdobył dwa punkty z zagrywki. W kolejnych wymianach siatkarze Lenovo narzuci swój styl gry przeciwnikom i sukcesywnie zaczęli budować przewagę. Set zakończył się asem serwisowym Elżbiety Turkowskiej, dla której był to kolejny bardzo udany mecz, czym udawania, że obecnie jest jedną z najlepszych zawodniczek w Ekstraklasie.
Najwięcej emocji dostarczyła trzecia odsłona spotkania, która obfitowała w wiele zwrotów akcji i ciekawych wymian. Po początkowym przestoju po dwóch skutecznych atakach z drugiej lini na prowadzenie wyszli siatkarze Andry, a po autowym ataku Roberta Olszewskiego ich przewaga wynosiła trzy punkty i Tomasz Byskosz zdecydował się wziąć czas dla swojego zespołu. Chwila przerwy najwyraźniej wybiła z rytmu zawodników Andry, którzy zaczęli mieć problemy w przyjęciu zagrywek Artura Sułkowskiego i w efekcie po punktowym ataku Krzysztofa Guryna na tablicy wyników pojawił się remis po 11. Jak się po chwili okazało, był to tylko chwilowy przestój Andry i kiedy w polu zagrponownie ywki pojawił się Jacek Komorowski, jego zespół ponownie wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Przy stanie 17:13 Think Team zdecydował się wykorzystać drugi czas i okazało się to dobrą decyzją. Dzięki skutecznym atakom Tomasza Byskosza i Marka Borówki siatkarze Lenovo doprowadzili do wyrównania po 18. Kolejne akcje to emocjonująca walka o każdy punkt. Ostateczne tę wojnę nerwów wygrał Think Team, który - wykorzystując błędy w przyjęciu Andry - rozstrzygnął losy seta na swoją korzyść, wygrywając 25:23 i cały mecz 3:0.
Andra - Think Team 0:3 (13:25, 15:25, 23:25)
2010-05-19 22:00:53
W zaległym spotkaniu I ligi PlayVolley reprezentacja Komisji Nadzoru Finansowego zmierzyła się z zespołem Klubu Kibica AZS Politechniki Warszawskiej. Zapowiadało się, że spotkanie będzie wyrównane. Tymczasem obejrzeliśmy jednostronne widowisko.
Więcej o meczu wkrótce...
KNF - Klub Kibica AZS PW 0:3 (17:25, 20:25, 16:25)
2010-05-19 23:05:46
Mecz pomiędzy WSiP i GfK Polonia zapowiadał się na bardzo wyrównane spotkanie. Obie drużyny - jak na debiutantów - w rozgrywkach PlayVolley radziły sobie do tej pory bardzo dobrze.
Szybko okazało się, że to ci pierwsi będą mieli dzisiaj przewagę. Po serii błędów z obu stron, ciężar gry wziął na siebie Łukasz Czekalski, który był zdecydowanie najbardziej wyróżniającą się postacią w meczu. W ataku nie popełnił prawie ani jednego błędu, a ponadto trzymał w ryzach resztę drużyny. Dyscyplina to podstawa, a mobilizowany w ten sposób zespół WSiP popełniał mniej błędów niż rywale, nie licząc kiepskiej zagrywki. Po stronie GfK Polonia panował dzisiaj chaos. Socjologowie grali dobrze w obronie, podbijając nawet niektóre atomowe ataki Łukasza Czekalskiego, jednak zabrakło pomysłu i argumentów w grze ofensywnej. Ich lider Michał Matysek nie otrzymywał zbyt wielu dobrych piłek. Z konieczności próbował atakować z piłek sytuacyjnych; z różnym skutkiem.
W drugiej odsłonie meczu WSiP zagrał już naprawdę dobrze, świetnie spisując się w elemencie rozegrania. Większość piłek kierowana była do ich lidera, który kończył ataki także z drugiej linii. GfK Polonia kompletnie się pogubiło, popełniając ogromną ilość pomyłek w ataku, co pozwoliło "książkowym" na odniesienie wysokiego zwycięstwa w tym secie.
Trzecia część meczu była już zdecydowanie bardziej wyrównana, jako że GfK Polonia zaczęło wreszcie grać, a nie tylko asystować przeciwnikom. Poprawiła się zagrywka, a kapitan Michał Matysek wreszcie otrzymał kilka dobrych piłek. Jego ataki oraz solidna gra reszty drużyny pozwoliły na urwanie punktu rywalom. Mecz zakończył się zatem wynikiem 2:1 dla Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych.
GfK Polonia - WSiP 1:2 (18:25, 16:26, 25:20)
2010-05-20 22:05:19
Mecze takie jak spotkanie na szczycie Ekstraklasy PlayVolley pomiędzy PKO BP a RB Team zawsze dostarczają wiele emocji. Tym razem, po niezwykle wyrównanej walce, lepsi okazali się siatkarze RB Team, którzy jednak musieli podzielić się punktami z bankowcami.
Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy PKO BP, którzy - aby myśleć o jak najlepszym rozstawieniu przed play-offami - nie mogą sobie pozwolić na straty kolejnych punktów. Po skutecznych atakach z przechodzących piłek Piotra Czajkowskiego prowadzili 4:2. RB Team jednak dość szybko odrobił straty i po kontrataku zakończonym przez Bartosza Dolińskiego mógł się cieszyć z remisu. Po stronie bankowców zaczęły się problemy z atakiem. RB Team z kolei grał bardzo dobrze w bloku i w efekcie po chwili prowadził już czterema punktami. W tym momencie PKO BP poprosiło o przerwę. Po powrocie na parkiet obraz gry nie zmienił się znacząco. W szeregach bankowców wyraźnie widać było niemoc w ataku wszystkich skrzydłowych, co skrzętnie wykorzystywali rywale i sukcesywnie budowali przewagę, która po bloku Grzegorza Dynarka wynosiła już siedem oczek. Bankowcy, którzy mieli już niewiele do stracenia, zaczęli grać znacznie bardziej agresywnie i od razu wpłynęło to na poprawę ich postawy. Skuteczne zbicia Pavla Hryba, blok Wiesława Króla na Jarosławie Bodeńskim oraz as serwisowy Michała Wójcika pozwoliły zniwelować stratę do czterech punktów. Przewaga była jeszcze znaczna, jednak trener RB Team przy stanie 22:18 zdecydował się poprosić o czas dla swojego zespołu. Przerwa przyniosła oczekiwane rezultaty, bo kolejne akcje należały ponownie do jego zawodników, którzy dzięki bardzo dobrej obronie zaczęli wyprowadzać kolejne kontry i ostatecznie wygrali tego seta do 19.
Krótką piłką w wykonaniu Wojciecha Sitka seta numer trzy otworzył RB Team. Kolejne akcje to seria błędów w zagrywce po obu stronach siatki. Więcej emocji pojawiło się od stanu 5:5, kiedy zespoły zaczęły grać efektywniej w bloku, co przełożyło się na zawiązanie kilku dłuższych akcji zakończonych jednak po myśli bankowców, którzy odskoczyli na trzy punkty. Przerwa wzięta przez Leszka Barana pozwoliła uspokoić grę siatkarzy Reckitt Benckiser. W kolejnych akcjach byli oni już znacznie skuteczniejsi i po serii pojedynczych bloków Jarosława Bodeńskiego i Wojciecha Sitka wyszli na prowadzenie 10:8. Kolejne akcje to wyrównana walka punkt za punkt, obfitująca w wiele ciekawych wymian na wysokim poziomie sportowym. Dla losów partii bardzo ważny okazał się skuteczny atak ze skrzydła Bartosza Dolińskiego przy stanie 15:12, kończący długą wymianę. Po tej akcji siatkarze RB wyraźnie złapali wiatr w żagle i momentalnie odskoczyli na sześć punktów. Na swoje barki grę w ataku postanowili wziąć Michał Wójcik do spółki z Piotrem Czajkowskim i ich dobra dyspozycja pozwoliła zniwelować stratę do jednego punktu. Za sprawą Grzegorza Dynarka po chwili nastąpiło przełamanie i RB Team ponownie zaczął kontrolować przebieg spotkania. Set zakończył się wynikiem 25:22 dla siatkarzy Reckitt Benckiser.
Już na początku trzeciej partii byliśmy świadkami znacznie lepszej gry bankowców, którzy wyraźnie niezadowoleni dotychczasowym przebiegiem meczu już od pierwszych piłek wykazywali niezwykłe zaangażowanie. RB Team miał wyraźne problemy z przyjęciem zagrywki Pavla Hryba, a wszystkie łatwo oddane piłki bezlitośnie wykorzystywali jego koledzy pod siatką i po skutecznym ataku Wiesława Króla na tablicy pojawił się wynik 7:1. Widocznie zaskoczeni obrotem sytuacji siatkarze RB Team nie potrafili odnaleźć swojego rytmu gry i pomimo kilku zrywów w ataku nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki z przeciwnikami. W konsekwencji z Ursynowa wyjechali nie z trzema, a z dwoma punktami do ligowej tabeli.
RB Team - PKO BP 2:1 (25:19, 25:22, 15:25)
2010-05-20 22:23:23
Spotkanie piątej kolejki Ekstraklasy PlayVolley pomiędzy SMG/KRC a ekipą Poprawski Nieruchomości zapowiadało się bardzo emocjonująco. Oba zespoły liczyły na zdobycze punktowe. Górą był Poprawski, zgarniając komplet punktów do ligowej tabeli.
Pierwsza partia rozpoczęła się dobrze dla Poprawskiego, który prowadził już 8:3. Świetnie spisywali się wszyscy atakujący tego zespołu. W szeregach SMG/KRC mocnym punktem był Paweł Oziębło, którego zbicia były nie do zatrzymania. Poprawski utrzymywał bezpieczną przewagę; 20:16. W końcówce serią trudnych zagrywek popisał się Paweł Smoderek i jego drużyna pewnie wygrała 25:17.
Od początku drugiego seta na boisku toczyła się wyrównana walka; 5:5. Przy zagrywce Tomasza Dąbrowy SMG/KRC zdobyło kilka "oczek" i wyszło na prowadzenie 12:10. W zespole Poprawskiego błędy w ataku popełniali Marek Bielawski i Michał Branicki, natomiast SMG/KRC grało coraz pewniej. Znakomicie w bloku spisywał się Rafał Sobczak. W końcówce SMG/KRC grało bardzo nerwowo i na własne życzenie przegrało 23:25.
Trzecia partia miała podobny przebieg, a oba zespoły toczyły walkę punkt za punkt. Świetnie spisywali się Paweł Oziębło i Michał Chmurski. SMG/KRC wypracowało sobie dwupunktową przewagę, którą utrzymywało przez większość seta; 21:19. Przy zagrywce Pawła Smoderka Poprawski odrobił straty, a po chwili wyszedł nawet na prowadzenie; 24:21. SMG/KRC walczyło jednak do końca i dopiero zacięta końcówka zadecydowała o zwycięstwie Poprawskiego 26:24.
SMG/KRC - Poprawski Nieruchomości 0:3 (17:25, 23:25, 24:26)
2010-05-20 22:42:57
W jedynym pierwszoligowym czwartkowym spotkaniu w PlayVolley Klub Kibica AZS PW, zmierzający po awans do Ekstraklasy, podejmował solidną drużynę Comp S.A.
Faworytami byli ci pierwsi, nie odnieśli oni bowiem do tej pory żadnej porażki, natomiast nie można było wykluczać niespodzianki, gdyż komputerowcy z pewnością posiadają wiele argumentów. Niespodzianki jednak nie było i Klub Kibica zwyciężył pewnie 3:0.
Przewaga tej drużyny od I seta była widoczna, ale z pewnością nie miażdząca. Comp podjął walkę, dobrze grając w bloku i obronie, zabrakło natomiast atutów w przypadku gy ofensywnej. Takich problemów nie mieli kibice AZS, a ich najlepszym atakującym był Tomasz Jonio, który zbijał piłki dosłownie bezbłędnie. Kapitalną pracę wykonała Katarzyna Janiszewska, która z pewnością jest jedną z najlepszych zawodniczek w całej lidze PlayVolley. Widać było dobre przygotowanie taktyczne jej drużyny, a często rozgrywane krótkie zazwyczaj pewnie kończył Przemysław Jażło. Z kolei Michał Janiszewski wyróżnił się niemalże bezbłędną grą w przyjęciu i trudną zagrywką. Przyjęcie gorzej funkcjonowało u komputerowców, co uniemożliwiało im rozegranie i wyprowadzanie ataków. W zespole Compa zaś zdecydowanie wyróżnił się tylko jeden zawodnik - Marcin Ligenza.
Wszystkie sety spotkania wyglądały bardzo podobnie. Klub Kibica AZS PW kontrolował kilkupunktową przewagę nad rywalami i choć nie był to na pewno mecz jednostronny, to nie mógł paść inny wynik niż 3:0. KK AZS PW wydaje się być pewniakiem do awansu. Za tydzień zespół ten czeka mecz z Neckermannem, natomiast Comp zmierzy się z KNF.
Klub Kibica AZS PW - Comp S.A. 3:0 (25:15, 25:19, 25:17)
2010-05-25 22:13:05
Reprezentacja Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych w meczu szóstej kolejki I ligi PlayVolley bez najmniejszych problemów pokonała ekipę Związku Banków Polskich, osłabioną brakiem dotychczasowego lidera, kontuzjowanego Pawła Sadowskiego.
- Bez Pawła nie daliśmy rady nawet powalczyć - komentowali zawodnicy ZBP. - Ale daliśmy z siebie wszystko - uśmiechali się.
Jeszcze więcej uśmiechu było na twarzy graczy WSiP-u, którzy wygrali trzeci mecz w obecnym sezonie. Zadowoleni byli oni jednak nie tylko z wyniku, ale i z samej gry. Zagrali na wysokim poziomie, z małą ilością błędów własnych i bardzo szybko pokonali rywala.
WSiP - ZBP 3:0 (25:15, 25:17, 25:18)
2010-05-25 22:37:37
Wydział Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej w spotkaniu szóstej kolejki Ekstraklasy PlayVolley 3:0 pokonał czarnego konia rozgrywek - Think Team.
Spotkanie rozpoczęło się od serii zagrywek Wojciecha Grabowskiego. Wszystkie kontrataki na punkty zamieniał kapitan Politechniki - Łukasz Makowski i po chwili było już 8:0. Lenovo popełniało wiele niewymuszonych błędów. Po drugiej stronie siatki świetnie prezentowali się Tomasz Bojek i Piotr Bazarnik, którzy kończyli wszystkie posyłane do nich piłki. WIChiP wygrał pewnie pierwszą partię 25:7 i prowadził 1:0.
Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Gra była bardzo wyrównana, a dzięki dobrej grze Tomasza Grabowskiego Think Team odskoczył na dwa "oczka"; 11-9. Znakomicie w obronie spisywał się Robert Olszewski. Cały zespół Lenovo grał bardzo ambitnie, a po sprytnej kiwce Marka Borówki prowadził nawet 18:14. Po czasie na życzenie inżynierów Think Team zaczął popełniać błędy i po chwili był już remis po 19. W Politechnice bardzo dobrze przyjmował libero Arkadiusz Moskal, a Szymon Nosewicz nie miał problemów ze zgubieniem bloku przeciwników. Końcówka była bardzo zacięta, a ostatni punkt zdobył atakiem z lewego skrzydła Tomasz Bojek. WIChiP wygrał 25:23.
Trzeci set od początku toczył się pod dyktando Politechniki. Przy zagrywce Łukasza Makowskiego inżynierowie wyszli na prowadzenie 7:3. W obronie błyszczeli Arkadiusz Moskal i Anna Woińska, a Wojciech Grabowski raz po raz blokował ataki rywali. W zespole Lenovo wyróżniał się Tomasz Grabowski, jednak było to za mało na dobrze dysponowaną drużynę z Politechniki. Przez całą partię utrzymywała się wysoka przewaga PW, a seta i cały mecz zakończył znakomity plas Anny Woińskiej; 25:14.
Think Team - WIChiP PW 0:3 (7:25, 23:25, 14:25)
2010-05-25 23:06:33
Emocjonującego i pełnego nagłych zwrotów akcji pojedynku dostarczyli kibicom zawodnicy Deutsche Banku i GfK Polonia. Mecz zakończył się podziałem punktów, choć wygrana drużyny GfK nie była pewna do samego końca.
Pierwszy set rozpoczął się od kilkupunktowej przewagi bankowców, lecz dobre ataki kapitana socjologów - Michała Matyska, pozwoliły zespołowi wyrównać w końcówce seta. Przy stanie 20:20 gra zaczęła się od początku. Zespół Deutsche Banku zaczął popełniać błędy w ataku oraz w polu zagrywki, co starali się wykorzystać przeciwnicy. Zabrakło im jednak szczęścia. Set zakończył się wynikiem 27:25 dla Deutsche Banku.
Kolejna partia meczu miała podobny przebieg, jednak tym razem to zawodnicy GfK Polonia zdobyli przewagę, aż do stanu 13:13. Skuteczne ataki kapitana Piotra Majkowskiego z jednej strony siatki oraz Michała Matyska - z drugiej - stworzyły emocjonujące widowisko. Obie drużyny bardzo skutecznie podbijały ataki przeciwników. Punktowy serwis kapitana GfK Polonia zakończył partię wynikiem 25:19.
Ostatni set rozpoczęła gra punkt za punkt. Od stanu 9:8 bankowcy wyszli jednak na kilkupunktowe prowadzenie. W ataku skutecznie zaczął grać Jacek Warmuziński, poprawiło się również przyjęcie. Rzutem na taśmę mecz wygrali jednak zawodnicy GfK Polonia, wykorzystując zamieszanie w grze drużyny przeciwnej.
Deutsche Bank - GfK Polonia 1:2 (27:25, 19:25, 22:25)
2010-05-26 23:05:32
Środowy mecz KNF z Compem zapowiadał się jako spotkanie dwóch równych zespołów o podobnych umiejętnościach. Okazało się, że już na wstępie drużyna Compa uzyskała przewagę, gdyż Komisja Nadzoru Finansowego przyjechała na Ursynów bez zawodniczki, przez co musiała grać w piątkę.
Na początku pierwszego seta wydawało się, że to komputerowcy są w lepszej dyspozycji. Ponadto po kilkutygodniowej przerwie wrócił na parkiet kapitan Waldemar Chełkowski, jeden z najlepszych zawodników zespołu "niebieskich". Przewaga kilku oczek zaczęła jednak topnieć. Siatkarze Compa popełniali dużo błędów, a rywale, którzy grali bez błysku, lecz poprawnie, stopniowo zaczęli przeważać szalę wyniku na swoją korzyść. Przy remisowym stanie punktów na zagrywce pojawił się Piotr Orczykowski. Był to moment kluczowy i zarazem początek spaceru KNF po łatwe zwycięstwo w tym secie. Zawodnicy Compa nie byli w dobrej dyspozycji. Nawet Marcin Ligenza, najlepszy gracz drużyny w tym sezonie, miał swój słabszy dzień. Seria błędów w ataku komputerowców umożliwiła zawodnikom KNF zwycięstwo w pierwszej odsłonie meczu.
Drugi set był nieco bardziej wyrównany. Początkowo lepiej grali siatkarze Compa. Kilka piłek skończyli Marcin Ligenza oraz powoli wracający do dyspozycji z poprzedniego sezonu Piotr Szczepanek. Oglądając spotkanie, można było doświadczyć deja vu, widząc jak w połowie seta przewagę zaczyna zyskiwać drużyna KNF, a to za sprawą... skutecznej zagrywki Piotra Orczykowskiego. Tym razem wpsomniany zawodnik sam dokończył swoje dzieło, wyróżniając się również w ataku i zdecydowanie zdobywając honor MVP tego spotkania.
Trzecia odsłona tego dość cichego i spokojnego spotkania przyniosła zdecydowanie najwięcej emocji. Informatycy, sfrustrowani swoją grą, za punkt honoru postawili sobie urwanie swoim rywalom punktu. I rzeczywiście, zagrali z większą determinacją, stawiając poprzeczkę wyżej. Przy wyrównanym stanie punktowym w połowie seta stało się dokładnie to co w poprzednich, jednak tym razem nie odebrało to motywacji zawodnikom Compa. Popełnili oni jednak w końcówce kilka błędów, doprowadzając do stanu 24:23 dla KNF. Punkt zdobył wtedy coraz pewniejszy Piotr Szczepanek, co oznaczało nerwową dla obu drużyn końcówkę, czyli grę na przewagi. Świetna obrona Marcina Ligenzy i przytomne zagranie Pawła Pieniaka dało komputerowcom piłkę setową. Zawodnicy Komisji źle przyjęli zagrywkę rywali, co bezlitośnie wykorzystał Piotr Szczepanek, zdobywając dla swojego zespołu cenny punkt do ligowej tabeli.
Comp S.A. - KNF 1:2 (18:25, 20:25, 26:24)
2010-05-26 23:17:57
Spotkanie pomiędzy ING Volleyball Team i RB Team dostarczyło wielu emocji. Faworytem meczu był RB Team, jednak gracze ING dzielnie walczyli o punkty do ligowej tabeli.
Początek spotkania był bardzo wyrównany. Po kilku błędach zespołu RB, ING wyszło na dwupunktowe prowadzenie; 7:5. W ataku świetnie spisywał się kapitan ING - Piotr Pochwała, a w drużynie RB ciężar gry na swoje barki wziął Jarosław Badeński. W końcówce seta ING popełniło fatalny błąd i pozbawiło się szansy na wygranie partii. RB Team zwyciężył 25:23.
Początek drugiej partii był bardzo podobny do początku pierwszej. W szeregach RB Teamu bardzo dobrze prezentował się Jarosław Wronka, a po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania był Jakub Bąk. Przy trudnej zagrywce Wojciecha Sitka RB wyszło na wysokie prowadzenie 16:11. Końcówka była bardzo nerwowa, a po żółtej kartce dla Grzegorza Dynarka ING zbliżyło się na jeden punkt; 21:20. Na boisku wręcz iskrzyło, emocje wzięły górę. Więcej zimnej krwi przy ostatnich piłkach zachowali reprezentanci Reckitt Benckiser i to oni wygrali 25:21.
Trzeci set rozpoczął się od dobrych zagrywek Wojciecha Sitka, który dał swojemu zespołowi wynik 7:5. Przez całą partię RB utrzymywało dwa oczka przewagi nad rywalami. Po obu stronach siatki efektownymi zbiciami popisywali się Jarosław Wronka i Jakub Bąk. Siatkarze z Nowego Dworu Mazowieckiego grali wyraźnie rozluźnieni i prezentowali się coraz lepiej. Końcówka ponownie należała do nich. RB Team pewnie wygrał 25:21 i cały mecz 3:0.
ING Volleyball Team - RB Team 0:3 (23:25, 21:25, 21:25)
2010-05-26 23:33:47
Faworyt do awansu do Ekstraklasy PlayVolley - Decathlon Team siódmej kolejki rozgrywek nie zaliczy do udanych. Jego zawodnicy pokonali co prawda zespół Wincantona, ale stracili punkt, a ich forma pozostawiała wiele do życzenia.
W ich składzie zabrakło liderów: Michała Witkowskiego i Pawła Grabowskiego. Zagrali za to Michał Bartnik i Krzysztof Piórkowski, jednak nie potrafili oni sforsować obrony przeciwnika. Ich ataki były podbijane, a zagrywki bez problemu przyjmowane.
Wincanton grał nieco chaotycznie, ale z powodzeniem kończył każdą kolejną akcję. Sebastian Dudkowski i Rafał Karolewski mądrze obijali blok rywali, a Mariusz Kołakowski popisywał się sprytnymi kiwkami. W efekcie pierwsza partia padła łupem ich zespołu.
W drugiej szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylił Decathlon, ale dopiero po emocjonującej końcówce. W trzeciej zaś partii Wincanton "dobiły" zbicia Daniela Paszkiewicza i zagrywki Moniki Gruszczyńskiej. Set zakończył się zwycięstwem reprezentacji Decathlonu 25:20.
Decathlon Team - Wincanton 2:1 (21:25, 25:23, 25:20)
2010-05-27 22:03:34
SMG/KRC wyraźnie nie lubi grać z PKO BP. Drużyny te spotkały się już w lidze PlayVolley dwukrotnie. Za każdym razem były to świetne, emocjonujące mecze i za każdym razem pewnie wygrywali bankowcy.
Stawiało ich to w roli faworytów meczu w edycji Wiosna 2010, zwłaszcza, że sezon do tej pory wyraźnie nie układał się po myśli socjologów. SMG/KRC przyjechało na ten mecz bez kontuzjowanego Mariusza Orlińskiego, natomiast PKO BP wystawiło wszystkich swoich asów.
Zwykle najlepszym setem w wykonaniu "zielonych" był ten pierwszy, tak było również i tym razem. Dzięki atakom Pawła Oziębło i punktom Tomasza Dąbrowy SMG/KRC wysunęło się na nieznaczne prowadzenie. W szeregach PKO BP nie do zatrzymania był znajdujący się w niesamowitej formie Pavel Hryb, jednak to socjolodzy byli w pierwszej odsłonie meczu stroną przeważającą. Stało się tak dzięki świetnej grze duetu Oziębło - Sękowski. Pierwszy, poza punktami z ataku, zaliczył w tym secie aż cztery bloki, drugi miał w tej części spotkania stuprocentową skuteczność, kończąc wszystkie kierowane do niego piłki. Przy prowadzeniu 24:22 SMG/KRC straciło na własne życzenie dwa punkty i biorąc pod uwagę, że zazwyczaj "zieloni" nienajlepiej radzili sobie w nerwowych końcówkach, otworzyła się szansa dla bankowców. Mimo wielkiej mobilizacji popełnili jednak dwa błędy, oddając socjologom pierwszego seta w historii rozgrywek PlayVolley.
Druga część meczu była zdecydowanie mniej ciekawa. Ta odsłona spotkania była popisem graczy PKO BP, którzy nie dali przeciwnikowi najmniejszych szans. Trudno przypomnieć sobie jakiekolwiek udane akcje SMG/KRC z tego seta. Błędy w tej drużynie popełniali prawie wszyscy, tracąc punkty w absurdalnie łatwych sytuacjach. Bankowcy z kolei, dla odmiany, grali prawie bezbłędnie. Świetnie na rozegraniu spisywała się najlepsza zawodniczka poprzedniego sezonu, Agnieszka Królak, a ze skrzydeł skutecznymi zbiciami popisywali się Michał Wójcik i Piotr Czajkowski. Najlepszym graczem tego dnia był jednak zdecydowanie Pavel Hryb, którego prawie każde zbicie i kiwka kończyły się punktem, nawet w przypadku ataków sytuacyjnych. Set zakończył się zwycięstwem PKO BP, aż 25:10.
W trzeciej odsłonie spotkania SMG/KRC zdecydowało się podjąć rękawicę rzuconą przez rywali. Rozpędzeni bankowcy grali jednak naprawdę dobrze, a sytuacja, w której cała czwórka atakujących PKO BP kończyła atomowym atakiem prawie każdą kierowaną do nich piłkę, nie była z pewnością komfortowa dla socjologów. "Zieloni" jednak nie poddali się i zagrali w tym secie bardzo dobrze w defensywie. Mogliśmy zobaczyć m.in. ofiarną grę w obronie Tomasza Dąbrowy i Renaty Czarneckiej. Punkty w ataku nadal zdobywał Paweł Oziębło, natomiast zbyt mało piłek otrzymywal Mariusz Sękowski, który wyraźnie miał dobry dzień. PKO BP, widząc zmobiliziowanych rywali, skoncentrowało się
jeszcze bardziej. Piotr Czajkowski, który przez cały mecz wykonywał świetną pracę w przyjęciu, wziął na siebie wraz z Michałem Wójcikiem ciężar gry w ataku. Bankowcy utrzymali pewną przewagę do końca seta, wygrywając ten prestiżowy pojedynek 2:1. Poziom spotkania, potwierdził, że rywalizacja obu dwóch drużyn nadal jest smaczkiem rozgrywek PlayVolley.
PKO BP - SMG/KRC 2:1 (24:26, 25:10, 25:18)
2010-05-27 22:16:30
Spotkanie szóstej kolejki Ekstraklasy PlayVolley pomiędzy Andrą a reprezentacją firmy Poprawski Nieruchomości miało jednostronny przebieg. Poprawski przeważał w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i pewnie wygrał 3:0.
Pierwsza partia rozpoczęła się od serii trudnych zagrywek Michała Branickiego. Andra grała bardzo nerwowo i popełniała wiele niewymuszonych błędów. Po skutecznych atakach Michała Chmurskiego było już 20:10. Poprawski grał bardzo konsekwentnie i efektownie, utrzymując przy tym wysokie prowadzenie. Set zakończył się wynikiem 25:12.
Druga partia miała podobny przebieg. Po obu stronach siatki ciosy wymieniali Artur Kowalik Michał Chmurski. Przy zagrywce Marka Bielawskiego Poprawski odskoczył na kilka "oczek". Andra nie potrafiła przeciwstawić się dobrze grającym rywalom i przegrała drugą partię 17:25.
Trzeci set był od początku wyrównany. Bardzo dobrze prezentowali się Artur Kowalik i Robert Kowalczyk, w skutek czego Andra prowadziła już 10:6. Poprawskiemu szybko udało się zbliżyć do przeciwników; 12:11. W tym momenci Andra "stanęłą", a Poprawski zagrał wręcz koncertowo. Komputerowcy nie mogli znaleźć recepty na dobrze dysponowanych agentów nieruchomości, przegrali 13:25 i cały mecz 0:3.
Poprawski Nieruchomości - Andra 3:0 (25:12, 25:17, 25:13)
2010-05-27 22:35:47
Spotkanie Klubu Kibica AZS PW - lidera I ligi i Neckermanna miało być krótkim i jednostronnym widowiskiem. Nie było. Neckermann podniósł rzuconą rękawicę i był o mały włos od urwania punktów rywalom.
Jedynie w pierwszej partii "turystyczni" odstawali od kibiców. W drugiej od samego początku dobrze bronili, kończyli swoje ataki i wykorzystywali kontry. W ich szeregach wybijał się Bertrand Jasiński, który radził sobie nawet przy trudnych, sytuacyjnych piłkach. W końcówce jednak większym doświadczeniem wykazali się gracze Klubu Kibica i przeważyli szalę zwycięstwa w secie na swoją korzyść.
Trzecia odsłona meczu wyglądała bardzo podobnie. Neckermann, mimo zdecydowanie mniejszej siły ognia, grał bardzo odważnie. Marcin Bańcerowski mądrze kiwał i obijał blok przeciwników, zdobywając dla swojej ekipy ważne punkty. Gdy przyszło do końcówki, ponownie lepsi okazali się kibice. Sprawy w swoje ręce wziął Tomasz Jonio, który atomowymi zbiciami "rozstrzelał" drużynę Neckermanna.
Klub Kibica AZS PW - Neckermann 3:0 (25:15, 25:22, 25:20)