2010-06-07 23:54:27
Drodzy zawodnicy! Oddajemy w Wasze ręce klasyfikacje. Możecie zobaczyć m.in. kto najlepiej zagrywa, blokuje i broni. Może sprawdzić, na którym miejscu plasujecie się wy sami. Zachęcamy!
Klasyfikacje uwzględniają sześć rozegranych kolejek. Aktualizowane będą po każdej następnej kolejce. Zapoznać się z nimi można tutaj:
http://playvolley.pl/klasyfikacje
2010-06-08 22:13:05
Pojedynek Think Teamu z Reckitt Benckiser był dla tych drugich meczem o nic, gdyż w każdym wypadku w I rundzie play-off czeka na nich ten sam rywal. Think Team z kolei walczył o wejście do pierwszej czwórki.
W tym celu musiałby dokonać trudnej sztuki i wygrać z RB 3:0. Ta sztuka udała się jak do tej pory tylko drużynie BRE Banku w poprzedniej edycji.
Po mocnym początku komputerowców wydawało się, że są oni w naprawdę dobrej dyspozycji. Jednak po rozgrzaniu się zawodnicy Reckitt Benckiser sprawowali się coraz lepiej, niezłą zagrywką odrzucając rywali od siatki. Dobrze funkcjonowało rozegranie - leworęczny Mariusz Sar nie pozwolił rywalom czuć się pewnie w obronie. RB Team grał zdecydowanie lepiej w bloku, natomiast ten element w grze Lenovo prawie nie istniał. Gracze Think Teamu mieli za to świetnych atakujących - Roberta Olszewskiego i Tomasza Grabowskiego. Niektóre z ich ataków rywalom jednak udawalo się podbijać. Gra defensywna obu zespołów stała w tym meczu na bardzo wysokim poziomie. W końcówce komputerowcy osłabli, łatwo przegrywając seta.
Druga odsłona meczu była również na początku bardzo wyrównana. W RB coraz lepiej funkcjonował atak. Punkty zdobywali Jarosław Badeński i Bartosz Doliński. Obie drużyny popełniły dość dużo błędów własnych, zwłaszcza Think Team stracił wiele łatwych punktów. Kilka ładnych zagrań dodało skrzydeł graczom Reckitt Benckiser, którzy, grając na luzie i z polotem, pokonali w tym secie nieco nerwowy Think Team 25:20.
Graczom Lenovo z pewnością należał się jednak set i w końcu udało im się urwać oczko rywalom. Przejęli inicjatywę już na początku, nie oddając jej do końca. Dużo punktów zdobył w ataku Jan Kornaś, sprytnie omijając blok rywali. Elżbieta Turkowska i Krzysztof Guryn spisywali się dobrze w obronie. Ofensywa RB Teamu nieco osłabła. Zdecydowanie gorzej w tym secie funkcjonowała również obrona, co ułatwiło zadanie siatkarzom Think Teamu, który wygrał ostatecznie seta 25:20, ale w całym meczu przegrał 1:2.
RB Team - Think Team 2:1 (25:18, 25:20, 20:25)
2010-06-08 22:21:04
Reprezentacja firmy Neckermann Polska odniosła swoje trzecie zwycięstwo w obecnej edycji PlayVolley. Turystyczni po wyrównanym boju 2:1 pokonali zespół Comp S.A.
Pierwsza partia rozpoczęła się od serii zagrywek Piotra Szczepanka i po chwili Comp prowadził 5:0. Dzięki dobrej postawie Rafała Grunwalda Neckermann odrobił straty i przegrywał już tylko 5:6. W tej fazie seta nienajlepiej spisywał się Marcin Bańcerowski, popełniając kilka niewymuszonych błędów. Przy zagrywce Radosława Szyszko Comp osiągnął dużą przewagę; 15:7. Dwa asy serwisowe Pawła Pieniaka zakończyły tę jednostronną partię i Comp pewnie wygrał 25:10.
Początek drugiego seta był wyrównany. Zespół Neckermanna coraz lepiej spisywał się w obronie. W szeregach Compa sprytnymi zagraniami imponował Waldemar Chełkowski i Comp wyszedł na prowadzenie 10:7. Dobrze prezentowali się Paweł Pieniak i Marcin Ligenza. Po stronie Neckermanna roiło się od błędów i niedokładności, po których Comp prowadził już 20:11. Od tego momentu gra Compa była coraz bardziej nerwowa. Dobrze spisywał się Krystian Redlarski, a przy zagrywce Macieja Madeja Neckermann odbrobił aż 9 punktów. Końcówka była bardzo zacięta, a błędy w ataku Compa dały przeciwnikom zupełnie niespodziewane zwycięstwo w tej partii. Neckermann wygrał 26:24 i w meczu był remis po 1.
Trzeci set rozpoczął się od dobrej gry zawodników Compa. Serią trudnych zagrywek popisał się Waldemar Chełkowski, dając swojej drużynie prowadzenie 7:1. Ofiarne obrony Piotra Krauze oraz skuteczne ataki Marcina Bańcerowskiego pozwoliły Neckermannowi odrobić straty; 9-9. W drużynie Compa znakomicie prezentował się Piotr Szczepanek. W końcówce jego zespół prowadził już 18:14, a następnie 23:20, jednak nie potrafił postawić kropki nad „i”. Przy zagrywce Krystiana Redlarskiego Comp popełnił serię błędów i pechowo przegrał decydującą odsłonę 23:25.
Neckermann - Comp S.A. 2:1 (10:25, 26:24, 25:23)
2010-06-08 22:26:18
Po tygodniowej przerwie na siatkarskie parkiety powrócili siatkarze I ligi PlayVolleya. W jednym z wtorkowych meczów spotkały się zespoły Komisji Nadzoru Finansowego i WSiP-u, które po dotychczasowych kolejkach plasują się w górnej części tabeli i cały czas zachowują szanse na walkę o medale. Ostatecznie po emocjonującym spotkaniu lepsi okazali się ci pierwsi, wygrywając 2:1.
Dwoma autowymi atakami seta numer jeden rozpoczął Łukasz Czekalski, a po skutecznym zbiciu Piotra Orczykowskiego przewaga KNF wynosiła już trzy punkty. Siatkarze WSiP-u po początkowych problemach w kolejnych akcjach zaczęli dochodzić do głosu i dzięki wysokiej skuteczności na siatce doprowadzili do remisu 5:5. Seria błędów własnych po stronie WSiP-u pozwoliła rywalom po chwili wyjść na czteropunktowe prowadzenie. W tym momencie zaczęły się problemy KNF z przyjęciem zagrywki, co zaowocowało wyrównaniem stanu gry. Druga część seta należała jednak ponownie do siatkarzy Komisji Nadzoru Finansowego, którzy dzięki bardzo dobrej grze Piotra Banasiaka i Anny Skrzypek potrafili rozstrzygnąć seta na swoją korzyść, wygrywając do 21.
Druga odsłona zaczęła się od kilku zmian kadrowych po stronie WSiP-u, co w początkowych wymianach przyniosło pozytywne efekty i reprezentanci tej firmy w pierwszej części seta utrzymywali dwupunktową przewagę. Sygnał do poprawy gry kolegom z drużyny KNF dał Bartłomiej Kurzeja, który po dwóch asach serwisowych doprowadził do remisu. Od tego momentu KNF narzucił już swój styl gry i z kolejnymi akcjami odskakiwał do przeciwnika. Seta skutecznym atakiem zakończył Tomasz Chapanionek. Warto wspomnieć również o niesamowitej obronie Urszuli Wójcik, której efektowne odbicie piłki głową pozwoliło wygrać ważny kontratak i z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci.
Zawodnicy WSiP-u wyraźnie zawiedzeni dotychczasowym przebiegiem spotkania po przerwie wrócili jeszcze bardziej zmotywowani, co od razu przełożyło się na ich grę. Najpierw trudną zagrywką skutecznie utrudniał grę rywalom Hubert Kisieliński. Następnie skutecznie zbicia Macieja Kowalczyka pozwoliły wyjść na prowadzenie 11:7. W tym momencie kapitan KNF poprosił o przerwę, nie udało mu się jednak wybić siatkarzy WSiP-u z uderzenia, mających w swoich szeregach najlepszego tego dnia Łukasza Czekalskiego, który kończył prawie wszystkie ataki. Jego świetna dyspozycja znacząco przyczyniła się do pewnego zwycięstwa w trzeciej partii, co oznaczało wywalczenie jednego punktu do tabeli ligowej.
KNF - WSiP 2:1 (25:21, 25:18, 21:25)
2010-06-09 22:32:33
Zespół Deutsche Banku odniósł historyczne pierwsze trzypunktowe zwycięstwo w lidze PlayVolley. Co ciekawe, bankowcy w siódmej kolejce zmagań takim rezultatem pokonali... zaprzyjaźniony Związek Banków Polskich, którego również są członkami.
Deutsche Bank od początku był stroną lekko przeważającą w tym meczu. Drużyna ta była lepiej zorganizowana i prezentowała może nie efektowną, ale na pewno solidną grę, a siatkarze tego teamu starali się unikać błędów. Sztuka ta nie udała się ZBP, którego zawodnicy z pewnością będą chcieli jak najszybciej zapomnieć o tym pojedynku. Związkowcom co chwila przydarzała się wpadka, a jedynym siatkarzem, który "coś" zdziałał w tym secie był Marek Pacek. To nie wystarczyło jednak, by stawić czoła rywalom, którzy pewnie zwyciężyli w pierwszej części spotkania.
Przebieg drugiego seta był również w pełni kontrolowany przez graczy Deutsche Banku. Mocnymi punktami drużyny byli znowu Piotr Majkowski i Michał Ptasznik, którzy stanowili podstawę gry ofensywnej zespołu. Natomiast jednym z niewielu pewnych punktów ZBP była w tej odsłonie meczu, jak i w przekroju całości Martyna Kubiak. Punkty stracone na własne życzenie przez siatkarzy Związku umożliwiły zwycięstwo Deutsche Bank również w tym secie.
W trzeciej części spotkania przewaga "niebieskich" była jeszcze bardziej widoczna. Kilka efektownych ataków zaprezentowali Piotr Majkowski oraz Tomasz Rieff. Związkowcy grali dobrze tylko momentami, a niektóre z akcji zakończyli punktami Marek Pacek oraz Wojciech Pietruszka. Drużyna ZBP zagrała źle w przyjęciu, pozwalając rywalom na zdobycie wielu punktów z zagrywki.
Deutsche Bank odniósł pierwsze i to od razu trzypunktowe zwycięstwo (dodajmy, że w pełni zasłużone) w lidze PlayVolley, podkreślając poczyniony w ciągu rozgrywek postęp.
ZBP - Deutsche Bank 0:3 (18:25, 20:25, 19:25)
2010-06-09 22:49:17
Spotkanie ósmej kolejki I ligi PlayVolley pomiędzy ekipami Klubu Kibica AZS PW i Wincantonu, czyli lidera rozgrywek z drużyną z dolnej części tabeli, nie dostarczyło żadnych niespodziewanych rozstrzygnięć.
Napędzeni kolejnymi zwycięstwami zawodnicy Klubu Kibica wyszli na parkiet z chęcią podtrzymania zwycięskiej passy, ich przeciwnicy liczyli na wywalczenie chociaż jednego punktu. Ostatecznie 3:0 wygrali ci pierwsi i tym samym zrobili znaczący krok w kierunku awansu do Ekstraklasy.
Pierwsza partia lepiej rozpoczęła się dla siatkarzy KK AZS PW, którzy dzięki wysokiej skuteczności na siatce i dwóm asom serwisowym Tomasza Jonio wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Po chwili jednak seria autowych ataków jego kolegów z drużyny sprawiła, że na tablicy wyników pojawił się remis 6:6. Od tego momentu Wincanton zaczął grać trochę pewniej, a kiedy w polu zagrywki pojawiła się Aleksandra Nieróbca wyszedł na jednopunktowe prowadzenie. Niestety słabe przyjęcie zaprzepaściło szanse na prowadzenie wyrównanej gry w drugiej części partii. Klub Kibica wykorzystywał wszystkie nadarzające się okazje i z kolejnymi akcjami najpierw wyrównał, aby następnie wyjść na prowadzenie, którego nie oddał już do końca seta. KK AZS PW wygrał 25:18.
Początek kolejnej odsłony nie dostarczył zmiany obrazu gry. Po kilku błędach w przyjęciu zagrywki Katarzyny Janiszewskiej Wincanton przegrywał już 1:8 i dopiero skuteczny atak Mariusza Kołakowskiego pozwolił przerwać tę niekorzystną serię. Atakujący Wincantonu swoją dobrą dyspozycją chciał pobudzić do gry kolegów z zespołu, jednak po drugiej stronie siatki miał bardzo trudnego rywala, który nie zamierzał ani na trochę odpuszczać. Kolejne efektowne zbicia siatkarzy KK AZS PW z Przemysławem Jażłą i Michałem Mroczkowskim na czele pozwoliły zbudować bezpieczną przewagę. Ostatecznie po jednostronnym widowisku set zakończył się wynikiem 25:13
Skutecznym atakiem ze skrzydła seta numer trzy rozpoczął Jacek Kuczaba, a po bloku Mariusza Kołakowskiego na Tomaszu Jonio przewaga Wincantonu wzrosła do dwóch oczek. Kolejne akcje to walka punkt za punkt, obfitująca w wiele długich wymian. Kiedy wydawało się, że siatkarzom Wincantonu uda się powalczyć chociaż o jedno oczko do ligowej tabeli, ponownie zaczęły się problemy z przyjęciem zagrywki. Tym razem „katem” okazał się Marcin Kozielewski, który wyprowadził drużynę na dwupunktowe prowadzenie. Od stanu 7:9 gra Wincantonu załamała się i po kolejnych błędach własnych strata do przeciwnika tylko sie zwiększała, a ogromna w tym zasługa Tomasza Jonio, który był tego dnia najlepszym zawodnikiem na parkiecie, odnotowując ponad 70 proc. skuteczność w ataku. W efekcie również trzecia partia padła łupem Klubu Kibica, co oznaczało zgarnięcie całej puli punktów do tabeli ligowej.
Wincanton - Klub Kibica AZS PW 0:3 (18:25, 13:25, 16:25)
2010-06-09 23:11:03
W spotkaniu Decathlon Teamu z GfK Polonia spodziewanych emocji nie było. Łatwe, trzypunktowe zwycięstwo odnieśli ci pierwsi, mimo iż zagrali bez swoich najlepszych zawodników, którym przybycie do Areny Ursynów uniemożliwiły... służbowe delegacje.
Wszystkie partie spotkania pomiędzy miały podobny przebieg. Do połowy seta zespoły toczyły wyrównaną walkę. Dopiero końcówki pokazały, że więcej zimnej krwi zachowała drużyna Decathlonu.
Pierwsza odsłona była bardzo wyrównana. Bardzo mocnymi atakami imponowali Michał Matysek i Szymon Lipski. W obronie dobrze spisywał się Piotr Ganeczko. Wynik oscylował w okolicy remisu; 13:13. W końcówce seta GfK popełniło wiele prostych błędów, nie dając sobie szansy na zwycięstwo w tej partii.
Druga odsłona rozpoczęła się od efektownych uderzeń Michała Matyska i Kamila Dąbrowskiego. Żaden z zespołów nie potrafił wypracować sobie znaczącej przewagi; 8:7. Bardzo dobrze spisywał się Krzysztof Piórkowski z Decathlonu; 20:20. W końcówce seta GfK popełniło kilka błędów ataku i w przyjęciu, dając rywalom piłki setowe. Decathlon wykorzystał już pierwszą z nich i wygrał 25:20.
Początek trzeciej odsłony toczył się pod dyktando GfK Polonia, które po chwili prowadziło już 8:4. W obronie dobrze spisywał się Adrian Szwejkowski, a sprytne zagrania jego kolegów pozwalały socjologom powiększać przewagę; 12:7. Dzięki trudnej zagrywce Decathlon odrobił straty do przeciwników i doprowadził do remisu po 17. GfK miało ogromne problemy z przyjęciem serwisu Kamila Dąbrowskiego; 21:17 dla Decathlonu. Końcówka była jednostronna i - mimo ambitnej gry - GfK nie potrafiło odrobić strat. Skuteczne ataki Krzysztofa Piórkowskiego dały Decathlonowi piłkę meczową, a po błędzie w szeregach GfK Polonia Decathlon wygrał 25:20 i cały mecz 3:0.
GfK Polonia - Decathlon Team 0:3 (16:25, 20:25, 20:25)
2010-06-10 22:02:46
Faworytem meczu SMG/KRC - Andra byli ci pierwsi. W poprzednich sezonach dwukrotnie pokonali swoich rywali i bilans spotkań był korzystniejszy właśnie dla nich.
Pierwszy set był jednym z najdłuższych w historii ligi PlayVolley. Ciężar gry w ofensywie Andry wziął na siebie Artur Kowalik, wspomagany przez kolegów ciężko pracujących w defensywie i na rozegraniu. Z drugiej strony mocnymi punktami byli jak zwykle Paweł Oziębło i Mariusz Sękowski. Początkowa na wysokiej prowadzenie wyszła Andra. W dalszych etapach partii jednak przewaga informatyków stopniowo topniała. Siatkarze SMG/KRC doprowadzili w końcu do remisu i bardzo długiej końcówki, z której ostatecznie wyszli zwycięsko.
Druga odsłona meczu wyglądała podobnie. Większość piłek po stronie Andry była kierowana do Kowalika, który zbijał je zarówno z pierwszej, jak i drugiej linii, jednak w tym secie nieco mniej skutecznie niż w pierwszym. To, że możliwe jest powstrzymanie atakującego Andry pokazał Paweł Oziębło, który znów zaprezentował dobrą grę w bloku. Przewaga socjologów była nieznaczna, lecz potrafili oni kontrolować sytuację aż do końca tej części spotkania.
Trzeci set był niemalże kopią poprzedniego. Andra zagrała tym razem bardziej zespołowo, ale znów "czegoś" zabrakło, by pokonać rywali. Wynik 3:0 dla SMG/KRC nie odzwierciedla jednak wyrównanego poziomu spotkania.
Andra - SMG/KRC 0:3 (33:35, 21:25, 21:25)
2010-06-10 22:15:41
Mecz pomiędzy dotychczasowym liderem Ekstraklasy PlayVolleya czyli Wydziałem Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej a zajmującym trzecie miejsce zespołem firmy Poprawski Nieruchomości był uważany za hit kolejki, gdyż jego wynik decydował o rozstawieniu przed play-offami.
Spotkanie mogło jednak rozczarować, gdyż po jednostronnym widowisku zakończyło się gładkim zwycięstwem inżynierów.
Mecz swoją dobrą zagrywką rozpoczął Michał Chmurski i po chwili Poprawski prowadził już dwoma punktami. Kolejne akcje to seria niesamowitych wymian punkt za punkt, obfitujących w liczne parady w defensywie po obu stronach siatki. Minimalnie lepsi w tym elemencie okazali się jednak akademicy, którzy dodatkowo mając lepszą skuteczność w ataku najpierw wyrównali, a po autowym ataku Pawła Smoderka wyszli na prowadzenie 8:7. W kolejnych akcjach gra cały czas utrzymywała się na wysokim poziomie sportowym, jednak więcej szczęścia mięli siatkarze WIChiP-u, którzy sukcesywnie powiększali swoją przewagę, a po asie serwisowym Wojciecha Grabowskiego na tablicy pojawił się wynik 14:9. W końcówce, mimo zaciekłej pogoni Poprawskiego, akademicy zachowali zimną krew i po skutecznym ataku ze środka Pitra Bazarnika mogli się cieszyć z zwycięstwa w secie.
Początek drugiej odsłony to kontynuacja problemów z atakiem zespołu Poprawskiego, który nie potrafił przebić się przez defensorów WIChIP-u. Pozwoliło to wyjść akademikom na trzypunktowe prowadzenie, które po dwóch punktowych blokach wzrosło do pięciu „oczek”. Swoich kolegów do gry próbował pobudzić Marek Bielawski, jednak jego zespół nie był w stanie w piątkę dorównać rozpędzonym inżynierom, którzy z kolejnymi akcjami grali coraz pewniej i ostatecznie po jednostronnym widowisku wygrali drugiego seta do 13.
Trzecia odsłona nie dostarczyła zmiany obrazu gry. Punkowani kolejnymi zagrywkami Wojciecha Grabowskiego zawodnicy Poprawskiego po chwili przegrywali już 0:7 i dopiero skuteczny atak Michała Branickiego pozwolił przerwać tę niekorzystną passę. W kolejnych akcjach starali się nawiązać walkę z przeciwnikiem, jednak grający przez cały mecz na równym i wysokim poziomie WIChiP nie zamierzał odpuszczać i z kolejnymi wymianami zbliżał się do zwycięstwa w partii. Zwycięstwo za trzy punkty oznacza, że akademicy rundę zasadniczą zakończą na pierwszym miejscu w tabeli rozgrywek.
WIChiP PW - Poprawski Nieruchomości 3:0 (25:21, 25:13, 25:10)
2010-06-10 22:24:54
W spotkaniu siódmej kolejki PlayVolley pomiędzy ING Volleyball Team a PKO BP faworytami byli bankowcy. ING grało jednak bardzo ambitnie i urwało rywalom seta.
Pierwsza partia rozpoczął się od skutecznych i efektownych ataków Wojciecha Bakuły. PKO grało bardzo dobrze i szybko objęło wysokie prowadzenie 7:2. Ciosy wymieniali Marcin Bąk z ING i Michał Wójcik z PKO BP; 15:9. W końcówce serią trudnych zagrywek popisał się Pawel Hryb i PKO pewnie wygrało 25:14.
Na drugiego seta bankowcy wystawili swój teoertycznie drugi skład. Początek był wyrównany, ING nie pozwoliło uzyskać przeciwnikom znaczącej przewagi; 6:5. W ataku dobrze spisywali się Wiesław Król i Piotr Czajkowski. Przy zagrywce Agnieszki Królak PKO BP zdobyło serię punktów i prowadziło już 15:6. Po drugiej stronie siatki coraz lepiej spisywał się Piotr Pochwała, a bloki Marcina Bąka pozwoliły ING odrobić część strat. W końcówce seta ING popełniło jednak zbyt dużo własnych błędów, aby myśleć o wygraniu seta. PKO BP zwyciężyło 25:18 i prowadziło 2:0.
Na początku trzeciej odsłony z dobrej strony pokazał się Tomasz Madej. PKO BP wypracowało sobie kilka „oczek” przewagi, a liderem w ataku był Wojciech Bakuła. W połowie seta PKO zaczęło popełniać błędy i straciło całą przewagę; 19:19. W szeregach ING ofiarnie bronił Jakub Chrzanowski, a na siatce nie do zatrzymania był Marcin Bąk. W końcówce świetnymi zagraniami popisał się Bartosz Groszak, a jego blok zakończył trzecią partię. ING wygrało 25:23 i sprawiło sobie miłą niespodziankę, urywając seta silnemu zespołowi bankowców.
ING Volleyball Team - PKO BP 1:2 (14:25, 18:25, 25:23)
2010-06-15 22:12:05
Spotkanie pomiędzy reprezentacją firmy Comp S.A. a WSiP-em było bardzo wyrównane. Przez dwa sety oba zespoły walczyły punkt za punkt, jednak w końcówkach więcej zimnej krwi zachowywali zawodnicy Compa i to oni cieszyli się ze zwycięstwa.
Pierwsza partia rozpoczęła się od serii trudnych serwisów Aleksandry Kowalskiej, po której Comp prowadził 8:6. Znakomicie w ataku spisywał się Marcin Ligenza, natomiast po drugiej stronie siatki wszystkie piłki kierowane były do Łukasza Czekalskiego. Comp wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie, jednak po serii błędów własnych stracił całą przewagę, 18:18. W końcówce Piotr Szczepanek dwukrotnie zablokował ataki Łukasza Czekalskiego i jego zespół wygrał pierwszą partię 25:22.
Początek drugiej odsłony był w wykonaniu WSiP-u bardzo nerwowy. Seria niewymuszonych błędów w przyjęciu i ataku dała przeciwnikom prowadzenie 10:6. Świetnie w obronie spisywali się Paweł Łaskawski oraz Aleksandra Kowalska, a w ataku nie do zatrzymania był Marcin Ligenza, 16:10. WSiP nie rezygnował jednak z walki o zwycięstwo w tym secie. Skuteczne ataki Łukasza Czekalskiego oraz trudna zagrywka Jolanty Broch pozwoliły ekipie Wydawnictw odrobić straty, 22:22. W końcówce zawodnicy Compa zagrali bezbłędnie, natomiast WSiP trzykrotnie pomylił się w ataku i przegrał tę partię 22:25.
Początek trzeciego seta był spokojny i wyrównany, a zespoły grały punkt za punkt. Po błędach WSiP-u na prowadzenie wyszedł Comp; 12:9. Bardzo ofiarnie bronili Paweł Łaskawski i Piotr Szczepanek. Przewaga Compa rosła, a zespół WSiP-u zmienił nieco ustawienie i wystawił w składzie aż cztery zawodniczki. Na boisku panowała świetna atmosfera. Końcówka należała do Compa, który zdecydowanie wygrał 25:14 i pokazał solidną, niemal bezbłędną grę.
Comp S.A. - WSiP 3:0 (25:22, 25:22, 25:14)
2010-06-15 22:22:25
Spotkanie pomiędzy Związkiem Banków Polskich a Decathlon Team w ramach ósmej kolejki I ligi PlayVolley nie dostarczyło wielu emocji i po jednostronnym widowisku zakończyło się pewnym zwycięstwem faworyzowanych siatkarzy reprezentujących Decathlon.
Wszystkie trzy sety meczu wyglądały bardzo podobnie. Od początku każdej z partii zarysowywała się wyraźna przewaga Decathlonu, który swoją pewną zagrywką skutecznie utrudniał przyjęcie siatkarzom ZBP, co przekładało się na problemy w pozostałych elementach siatkarskiego rzemiosła. Duże zaangażowanie bankowców niestety nie było wystarczające, by tego dnia przeciwstawić się rozpędzonym przeciwnikom, którzy z kolejnymi akcjami odskakiwali na coraz większą przewagę i ani na moment nie tracili kontroli nad spotkaniem. Ostatecznie wygrywając do 11, 10 i 12.
Kolegów z ZBP próbowali podrywać swoją dobra grą Marek Pacek i Wojciech Pietruszka, jednak rywale w swoich szeregach mieli jednego z najlepszych zawodników ligi – Krzysztofa Piórkowskiego, który zdominował innych graczy na parkiecie, zdobywając dla swojego zespołu 21 punktów oraz odnotowując przy tym bardzo wysoką 80 proc. skuteczność w ataku, co jest jednym z lepszych wyników w historii ligi. Bankowcom zwyczajnie zabrakło umiejętności technicznych, by nawiązać wyrównaną walkę ze znacznie bardziej doświadczonym rywalem, jednak w ich drużynie jest potencjał do tego, żeby ich gra w przyszłości ulegała ciągłej poprawie.
Porażka 0:3, mając na uwadze przyszłotygodniowe spotkanie Związku Banków Polskich z liderem rozgrywek KK AZS PW, może oznaczać, że jego reprezentantom będzie niezwykle ciężko poprawić swoją pozycję w tabeli. Jednak historia sportu już nie jednokrotnie udowadniała, że nie można nikogo skreślać, bo póki piłka w grze, wszystko może się wydarzyć. Decathlon z kolei cały czas zachowuje szanse na zwycięstwo w całym cyklu, jednak uzależnione jest to od ewentualnej potyczki lidera.
ZBP - Decathlon Team 0:3 (11:25, 10:25, 12:25)
2010-06-15 22:39:51
W I lidze spotkały się dwie drużyny z dolnej części tabeli: Neckermann oraz Wincanton. Pewne zwycięstwo odnieśli turystyczni.
Mecz nie należał do najciekawszych i upłynął pod znakiem zatrważającej ilości błędów obu drużyn. Neckermann grał jednak w sposób zorganizowany, starając się wyprowadzić pewne akcje, natomiast zawodnicy Wincantona, którzy mieli wyraźnie swój słabszy dzień grali nieco chaotycznie, bez pomysłu na skuteczne akcje. Spośród nich wyróżnił się tylko na początku meczu Mariusz Kołakowski.
W pierwszym secie walka była w miarę równa, turystyczni dobrze grali w obronie i to pozwoliło im wygrać tę części meczu. W drugiej odsłonie Neckermann pokazał też kilka atutów w ataku, zwłaszcza jeśli chodzi o Bertranda Jasińskiego i Marcina Bańcerowskiego, który dołożył do tego dobrą zagrywkę.
Trzeci set nie był popisem graczy Wincantona. Ciężko było uporządkować grę po ich stronie boiska. Poprawnie grający zawodnicy Neckermanna dość łatwo osiągneli przewagę i zapewnili sobie trzypunktowe zwycięstwo.
Neckermann - Wincanton 3:0 (25:20, 25:21, 25:8)
2010-06-16 22:45:28
Drużyna Komisji Nadzoru Finansowego bez najmniejszych problemów poradziła sobie z reprezentacją Deutsche Banku i do ligowego dorobku dopisała trzy punkty. - Więcej nie mogliśmy zdziałać, byli dla nas za mocni - ocenili po meczu bankowcy.
Na początku pierwszej partii dobrze spisywali się w ataku Piotr Majkowski z Deutsche Banku oraz Piotr Orczykowski z KNF-u. Obie drużyny grały bardzo dokładnie i nie pozwalały rywalom na uzyskanie przewagi; 10:10. Serią trudnych zagrywek popisał się Bartłomiej Kurzeja i KNF wyszedł na prowadzenie 18:13. Dobrze prezentował się Tomasz Rieff, jednak było to za mało na bezbłędnie grających zawodników KNF-u, którzy pewnie zwyciężyli 25:17.
Początek drugiej partii był bardzo wyrównany. Dopiero po znakomitych zagraniach Piotra Domańskiego KNF wyszedł na prowadzenie 8:5. Ponownie serią zagrywek z wyskoku popisał się Bartłomiej Kurzeja i przewaga KNF-u szybko wzrosła do ośmiu oczek; 18:10. W końcówce Deutsche Bank próbował odrobić straty, jednak przewaga rywali była zbyt duża. Drugi set padł łupem KNF-u; 25:17.
Trzecią partię otworzyły dwa asy serwisowe Piotra Domańskiego. Bankowcy grali bardzo nerwowo i popełniali masę niewymuszonych błędów; 9:4. Ciosy wymieniali najlepsi atakujący swoich zespołów – Piotr Majkowski oraz Piotr Orczykowski. Sprytnymi zagraniami popisał się Tomasz Rieff i Deutsche Bank odrobił część strat; 15:12. Przy zagrywce Michała Ptasznika bankowcy zbliżyli się do przeciwników na jedno „oczko” i przegrywali już tylko 16:17. W końcówce seta Deutsche Bank popełnił jednak kilka prostych błędów i stracił szanse na zwycięstwo w tej partii. Całe spotkanie zakończyła asem serwisowym Anna Skrzypek i KNF wygrał zdecydowanie 25:17.
Deutsche Bank - KNF 0:3 (17:25, 17:25, 17:25)
2010-06-16 22:59:55
W pierwszym meczu play-off Ekstraklasy po dwóch stronach siatki stanęły Andra i Think Team. Stawka spotkania była ogromna, było nią utrzymanie w najwyższej lidze. Zdecydowanym faworytem była reprezentacja Lenovo, która jeszcze niedawno uchodziła za "czarnego konia" rozgrywek.
W potyczce przeciwko Andrze "czarny koń" nie pokazał swoich umiejętności. Komputerowcy nie mieli najlepszego dnia, przegrali i opuszczają szerego Ekstraklasy. Andra zaś zachowała status drużyny z czołówki i za tydzień zagra o piąte miejsce.
Już na początku pierwszego seta sporą przewagę miała Andra, wykorzystując umiejętności Artura Kowalika i błędy rywali. Zawodnicy "biało-czerwonych" bez problemu podbijali ataki graczy Think Teamu, którzy dopiero w końcówce zaczęli odrabiać straty. Zespół Lenovo uratował Jan Kornaś, który kończąc kilka ataków z rzędu pozwolił swojej druzynie obronić piłki setowe i rozstrzygnąć partię na ich korzyść.
W drugiej odsłonie meczu Andra zagrała jednak jeszcze lepiej. Dobrze w rozegraniu spisywali się Adam Bala i Jacek Komorowski. Zwłaszcza ten ostatni bez problemów gubił blok rywali. W obronie dwoił się Robert Kowalczyk, zaliczając ponadto dwa efektowne pojedyncze bloki na Tomaszu Byskoszu. Okazało się, że Think Team nie ma argumentów, aby użyć ich w tym meczu. Niezbyt dobrze funkcjonowało rozegranie, wobec czego spora ilość piłek była przebijana palcami. To z kolei przełożyło się na "zabójcze" kontry Andry i porażkę w secie.
Trzecia partia należała zdecydowanie do Andry. Cała drużyna grała dobrze w obronie i była bardzo zorganizowana. Zwycięstwo 2:1 odniosła jak najbardziej zasłużenie.
Think Team - Andra 1:2 (26:24, 21:25, 21:25)
2010-06-16 23:13:00
Za nami siedem tygodni rozgrywek Ekstraklasy PlayVolley, co oznacza, że zespoły wkraczają w fazę play-off, które zdecydują o ostatecznej klasyfikacji zespołów. W meczu dolnej drabinki ligi w walce o piątą pozycję spotkały się ekipy SMG/KRC i ING Volleyball Team, które zajęły odpowiednio szóste i siódme miejsce po rundzie zasadniczej.
Po wyrównanej walce lepsi okazali się socjolodzy, wygrywając bez straty seta i zapewniając sobie utrzymanie w najwyższej lidze. Zawodnicy ING natomiast spadli do I ligi.
Początek pierwszej partii to seria błędów w przyjęciu siatkarzy SMG/KRC, które wykorzystane przez skutecznie grających na siatce zawodników ING, pozwoliły wyjść im na prowadzeni 6:2. Jednak kiedy w polu zagrywki pojawiła się Magdalena Sadura, socjologom udało się doprowadzić do remisu, a po błędzie ustawienia zawodników ING wyszli oni na jednopunktowe prowadzenie. Po skutecznym ataku Piotra Pochwały i asie serwisowym Bartosza Groszaka "lwy" ponownie prowadziły, jednak kolejne akcje należały już do ich rywali, którzy dzięki twardej obronie i dobrej skuteczności na skrzydłach zaczęli odskakiwać na coraz większą przewagę. ING starało się jeszcze nawiązać walkę, jednak to SMG/KRC grało równiej i po efektownych blokach Pawła Oziębło i skutecznym ataku Tomasza Dąbrowy mogło się cieszyć z zwycięstwa w secie.
Drugiego seta ponownie lepiej otworzyli zawodnicy ING. Dzięki bardzo dobrej zagrywce Marcina Bąka po chwili prowadzili już 6:3 i w tym momencie kapitan SMG/KRC poprosił o czas. Przerwa wyraźnie podziałała mobilizująco i w kolejnych akcjach socjolodzy zaczęli sukcesywnie odrabiać straty, a po ataku w antenkę Bartosza Groszaka na tablicy wyników pojawił się wynik 9:9. Kolejne akcje to ponownie popis Marcina Bąka, który już po raz kolejny w czasie meczu udowodnił, że jest jednym z lepiej serwujących zawodników w lidze. Przy jego zagrywce ING ponownie wyszło na trzypunktowe prowadzenie. W tym momencie do głosu doszli obrońcy SMG/KRC, których dobra gra pozwoliła doprowadzić do wyrównania i o losach partii miała zadecydować końcówka. Po kilku wydłużonych wymianach punkt za punkt lepsi okazali się socjolodzy. Niezadowolone dwoma decyzjami sędziego (prawidłowymi) ING próbowało jeszcze coś wskórać, jednak musiało pogodzić się z porażką do 24.
Zespół ING, wyraźnie zdeprymowany dotychczasowym przebiegiem spotkania, trzeciego seta rozpoczął od błędów w przyjęciu zagrywki Pawła Oziębło. Dopiero skuteczny atak Pawła Cabaja pozwolił przerwać tę passę, jednak strata wynosiła już sześć punktów. Nie mając już nic do stracenia "pomarańczowi" zaczęli grać coraz bardziej agresywnie i ponownie bohaterem okazał się Marcin Bąk, którego trzy asy serwisowe znacząco przyczyniły się do zniwelowania strat. W zespole SMG/KRC panowało lekkie zdenerwowanie, co skrupulatnie wykorzystywali przeciwnicy i po sprytnym wybiciu po bloku Piotra Pochwały doprowadzili do remisu 10:10. Druga część seta dostarczyła wielu ciekawych wymian i kilku zwrotów akcji, jednak żaden zespół nie potrafił zbudować pewnej przewagi. W końcówce więcej krwi zachowali socjolodzy i zwyciężyli w trzeciej partii i tym samy w całym spotkaniu, zapewniając sobie utrzymanie w lidze.
SMG/KRC - ING Volleyball Team 3:0 (25:14, 26:24, 25:22)
2010-06-17 22:14:43
W meczu ósmej kolejki I ligi PlayVolley GfK Polonia nie sprostała liderowi - zespołowi Klubu Kibica AZS PW. Kibice łatwo i szybko wygrali 3:0.
Spotkanie było prawdziwym popisem kibiców, którzy świetnie zagrywali, bronili i - co najważniejsze - skutecznie atakowali. Prym w tych elementach wiedli Przemysław Jażło, Tomasz Jonio i Michał Trybusz. Ich skuteczna gra w ataku to jednak duża zasługa rozgrywającej Katarzyna Janiszewskiej.
W ekipie GfK Polonia kolegów do walki podrywać próbował cały czas kapitan - Michał Matysek. W poprzednich meczach zdobywał on wiele punktów i atakował z wysoką skutecznością, w tym - nie miał takiej możliwości. Zawodnicy jego zespołu słabo przyjmowali, a posyłane do niego piłki były na tyle niedokładne, że mógł je tylko przebijać palcami na drugą stronę siatki.
Wszystkie trzy sety potyczki wyglądały bardzo podobnie. Mocne otwarcie Klubu Kibica, zbudowanie kilkupunktowej przewagi i spokojne kontrolowanie gry do samego końca. Reprezentanci GfK Polonia próbowali co prawda gonić przeciwników i przytrafiały im się dwu- i trzy punktowe serie na zagrywce, ale było to za mało na dobrze dysponowany Klub Kibica AZS PW.
GfK Polonia - Klub Kibica AZS PW 0:3 (12:25, 15:25, 16:25)
2010-06-17 22:25:39
Spotkanie pomiędzy Poprawskim Nieruchomości a WIChiP PW miało dostarczyć wielu emocji. inżynierowie zagrali jednak na zdecydowanie wyższym poziomie niż rywale i bez trudu awansowali do finału Ekstraklasy.
Od początku pierwszego seta ciosy wymieniali Łukasz Makowski i Paweł Smoderek. Przy zagrywce Tomasza Bojka WIChiP wyszedł na wysokie prowadzenie 7:2. Z Marią Małczyńską w polu serwisowym, Poprawski odrobił straty i przegrywał już tylko 6:7. W zespole Politechniki nie do zatrzymania był Wojciech Grabowski, a świetna seria na zagrywce Piotra Bazarnika pozwoliła inżynierom odskoczyć na kilka punktów; 18:13. WIChiP imponował grą w obronie i dokładnym przyjęciem. W końcówce dobrymi atakami popisał się Michał Branicki, jednak strata Poprawskiego była nie do odrobienia. WIChiP PW wygrał 25:20 i prowadził 1:0.
Druga partia rozpoczęła się od bardzo efektownych, ale nieskutecznych ataków Pawła Smoderka z drugiej linii. Świetnie bronił Tomasz Bojek, a dwa bloki Łukasza Makowskiego wyprowadziły inżynierów na prowadzenie 10:4. Liderem swojego zespołu był Wojciech Grabowski, który utrzymywał stuprocentową skuteczność w ataku. WIChiP utrzymywał wysoką przewagę. Fantastycznie bronił Arkadiusz Moskal, a jego koledzy z drużyny wszystkie kontrataki zamieniali na punkty. Końcówka była bardzo widowiskowa. Mocne ataki rywali świetnie broniła Anna Woińska. Politechnika pewnie wygrała 25:16 i mogła się cieszyć z awansu do finału.
O trzecim secie Poprawski z pewnością wolałby zapomnieć. Po serii zagrywek Tomasza Bojka i kiwce Szymona Nosewicza WIChiP wyszedł na prowadzenie 6:2. Poprawski, nieco podłamany przebiegiem spotkania, popełniał wiele niewymuszonych błędów. Po mocnych serwisach z wyskoku Anny Woińskiej, inżynierowie prowadzili już 17:6. Poprawski zupełnie „odpuścił” trzeciego seta i nie podjął walki. W końcówce znakomitymi atakami ze środka popisał się Piotr Bazarnik i WIChiP zdeklasował rywali 25:9.
WIChiP PW - Poprawski Nieruchomości 3:0 (25:20, 25:16, 25:9)
2010-06-17 22:45:00
W równiej zapowiadającym się półfinale Ekstraklasy PlayVolley spotkały się niewątpliwie dwie drużyny z najwyższej półki: PKO BP i RB Team. W bezpośrednim pojedynku w fazie zasadniczej górą był drugi z zespołów, jednak jak wiadomo play-offy rządzą się swoimi prawami.
Do umiejętności indywidualnych i taktyki dochodzi ważny czynnik psychologiczny, który sprawia, że rywalizacja jest jeszcze ciekawsza.
Pierwszy set zaczął się od mocnego uderzenia Reckitt Benckiser. Kilka szybkich akcji zakończyli we wzorowy sposób Bartosz Doliński i Radosław Filipiak, a przygaszone nieco PKO BP mogło tylko przyglądać się popisom rywali. Bankowcy jednak nie zamierzali łatwo oddawać pola i po chwili wzięli się do pracy. Najmocniejszym punktem w ich drużyniebył Pavel Hryb, którego gra po raz kolejny zrobiła na wszystkich wielkie wrażenie. Niesamowicie szybkie zbicia i świetna technika pozwoliły mu osiągnąć w tym secie stuprocentową skuteczność. Niektóre ataki jego kolegów były jednak ofiarnie bronione przez graczy RB Teamu. Dużo pracy w defensywie wykonali Raosław Filipiak oraz Grzegorz Dynarek, który rozegrał świetny mecz. Punkty zdobyte przez Michała Wójcika oraz zbijającego piłki po skosie Piotra Czajkowskiego doprowadziły jednak do stanu 24:20 i dały PKO BP pierwszą piłkę setową. Trener Reckitt Benckiser Leszek Baran poprosił o czas i przyniosło to efekt. Siatkarze RB Teamu dzięki świetnemu rozegraniu Mariusza Sara i skutecznym zbiciom atakujących zdobyli dwa kolejne punkty. Bankowcy zagrali bardzo nerwowo i - niepewnie rozgrywając piłki - oddawali je rywalom za darmo. Punktem kulminacyjnym pierwszej części meczu była absurdalnie przepuszczona przez graczy PKO BP piłka, która spadła między zdezorientowanych zawodników. Nie pomogły dwa czasy wzięte przez kapitan drużyny, Annę Ostaszewską i rozpędzona druzyna Reckitt Benckiser, między innymi dzięki przytomnym atakom Bartosza Dolińskiego, mogła cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszym secie.
W drugiej części meczu na boisku po stronie bankowców pojawiła się Agnieszka Królak, zastępując Annę Ostaszewską, natomiast w RB Team nie zaszły żadne zmiany. Trudno powiedzieć co stało się z zawodnikami Reckitt Benckiser w tym secie. Faktem jest, że kompletnie się pogubili, stanowiąc w tej odsłonie tylko tło dla przeciwników. Drużyna PKO BP grała jak z nut. Poza Pavlem Hrybem, który był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem spotkania, coraz lepiej spisywali się na skrzydłach Michał Wójcik i Piotr Czajkowski, a Agnieszka Królak zagrała niemalże bezbłędnie. W drużynie RB Team pojawiło się trochę nerwów, co zaskutkowało dwiema żółtymi kartkami, którymi ukarani zostali Jarosław Badeński i Mariusz Sar. Bankowcy bez problemu utrzymali wysokie prowadzenie do końca tej części meczu i o wszystkim miał zadecydować ostatni set, który okazał się być jednym z najbardziej emocjonujących w historii ligi PlayVolley.
Początek trzeciej partwii był bardzo wyrównany. Po stronie RB bardzo pewnymi punktami byli Radosław Filipiak oraz Grzegorz Dynarek, który kończył piłki zarówno ze skrzydła, jak i krótkie. Po drugiej stronie siatki coraz pewniej spisywał się Michał Wójcik, który swoim blokiem bardzo utrudniał grę atakującym Reckitt Benckiser. Punktem zwrotnym w secie były dwa błędy w ataku Jarosława Badeńskiego, jednego z najlepszych atakujących RB Teamu w poprzednich meczach. Trzecia próba zakończyła się z kolei blokiem punktowym Tomasza Madeja, co dodało bankowcom energii. Utrzymywali oni trzypunktową przewagę aż do końcówki seta, w której ponownie zmobilizowali się zawodnicy RB Teamu, dokonując w defensywie prawdziwych cudów. Doszło do nerwowej dla PKO BP sytuacji, jednak nie dotyczyło to Pavla Hryba, który w najważniejszym momencie pewnym atakiem zdobył punkt dla swojej drużyny. Chwilę później zablokował ponadto Bartosza Dolińskiego. Zawodnik RB Teamu po tej akcji złapał skurcz i musiał on opuścić boisko. Zastąpił go Wojciech Sitek, który szybko zdobył punkt w ataku i dał nadzieję swojej drużynie na zwycięstwo. Przy stanie 24:22 dla PKO BP siatkarz Reckitt Benckiser pomylił się jednak na zagrywce i szczęśliwi bankowcy mogli cieszyć się z awansu do półfinału.
Mecz stał na bardzo wysokim poziomie i okazał się kapitalnym widowiskiem. Podobnie zapowiada się spotkanie finałowe, w którym PKO BP zmierzy się z Wydziałem Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej. Wielkie emocje już w czwartek 24. czerwca o godz. 19.00.
RB Team - PKO BP 1:2 (26:24, 10:25, 22:25)
2010-06-22 22:02:45
W spotkaniu pomiędzy WSiP-em a Deutsche Bankiem emocje były tylko w pierwszym secie. Pozostałe dwa sety były prawdziwym popisem gry WSiP-u, który ostatecznie wygrał cały mecz 3:0.
Początek pierwszej partii był bardzo wyrównany; 10:10. Świetnie w bloku spisywał się Tomasz Rieff, natomiast w ataku brylował Łukasz Czekalski. Silnym punktem swojego zespołu był Konrad Pietruczuk. Żaden z zespołów nie potrafił osiągnąć znaczącej przewagi i o wszystkim zadecydowała zacięta końcówka. Sprytne zagranie Łukasza Czekalskiego dało jego drużynie decydujący punkt i zakończyło pierwszą partię. WSiP zwyciężył 25:23 i prowadził 1:0.
Na początku drugiego seta Deutsche Bank popełnił serię niewymuszonych błędów. Znakomitą passę w polu serwisowym miał lider WSiP-u, Łukasz Czekalski i po chwili jego team prowadził już 8:2. Przy zagrywce Piotra Majkowskiego Deutsche Bank odrobił część strat i przegrywał już tylko 8:10. W dalszej fazie seta bankowcy popełniali masę prostych błędów i seriami tracili punkty; 12:20. Przy zagrywce Michała Ptasznika Deutsche Bank zdobył kilka oczek. WSiP kontrolował jednak sytuację na boisku i zdecydowanie wygrał tę partię 25:17.
Trzecia odsłona toczyła się od początku do końca pod dyktando WSiP-u. Kolejna seria zagrywek z wyskoku świetnie dysponowanego Łukasza Czekalskiego dała jego drużynie prowadzenie 12:5. Deutsche Bank nie potrafił przeciwstawić się dobrze grającym rywalom i popełniał wiele prostych błędów. W ich szeregach wyróżniał się Tomasz Rieff, jednak było to za mało na prowadzenie wyrównanej walki. WSiP wygrał bardzo pewnie 25:14 i całe spotkanie 3:0.
WSiP - Deutsche Bank 3:0 (25:23, 25:17, 25:14)
2010-06-22 22:22:33
Wtorkowe mecze drużyn I ligi otworzyły ostatnią kolejkę trzeciego sezonu PlayVolley. W jednym z nich po przeciwnej stronie siatki spotkały się ekipy Związku Banków Polskich i Klubu Kibica AZS PW, czyli drużyny z dwóch końców tabeli rozgrywek.
Po obfitującym w wiele błędów własnych spotkaniu lepsi okazali się siatkarze Klubu Kibica, którzy zwycięstwem bez straty seta przypieczętowali swój awans do Ekstraklasy.
Pomimo dużej dysproporcji w ilości zdobytych punktów przez obie drużyny, to ZBP narzuciło ton gry w pierwszych akcjach i po chwili prowadziło już 3:1. Ich ambitna postawa pozwoliła nawiązać wyrównaną walkę z wyżej notowanym przeciwnikiem. Jednak w kolejnych akcjach KK AZS PW zaczął grać coraz skuteczniej, głównie za sprawą Tomasza Jonio, który wyprowadził zespół na prowadzenie. Przewaga Klubu Kibica wynosiła już momentami pięć „oczek”, ale ZBP dzięki dobrym zagrywkom zaczął odrabiać straty. Niestety słabe przyjęcie uniemożliwiało skuteczne przeciwstawienie się rozpędzonym rywalom, którzy asem serwisowym zakończyli seta pierwszego, wygrywając do 21.
Druga partia zaczęła się od niesamowitej serii zagrywek Piotra Balcerzaka, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie 7:1, co wprawiło w osłupienie siatkarzy z KK AZS PW. Po słabym początku, obfitującym w liczne błędy własne w ataku, Klub Kibica stopniowo zaczął odrabiać straty, a ogromna w tym zasługa Aleksandry Matuli, która - podobnie jak na przestrzeni całego sezonu - bardzo dobrze przyjmowała zagrywki rywali, ale również stanowiła bardzo mocny punkt w obronie. Dwa bloki Przemysława Jażły pozwoliły wyrównać KK AZS PW. Wyraźnie zmotywowani kibice już nie chcieli pozwolić sobie na kolejne chwile dekoncentracji i w efekcie zaczęli odskakiwać ZBP, aby ostatecznie wygrać seta w stosunku 25:17.
Kolejną odsłonę, podobnie jak poprzednie, lepiej rozpoczęli zawodnicy ZBP, jednak dalsze akcje należały już do rywali, którzy narzucili swój styl gry i mimo „falowania” w ataku kontrolowali przebieg partii. Swoich kolegów próbował pobudzić jeszcze Marek Pacek, jednak jego dobra dyspozycja była niewystarczająca na tak silny zespół jakim jest Klub Kibica, który pewnie wygrał tego seta i tym samy całe spotkanie.
ZBP - Klub Kibica AZS PW 0:3 (21:25, 17:25, 12:25)
2010-06-22 22:39:39
W jednym z wtorkowych meczów I ligi PlayVolley zmierzyły się zespoły Wincantona oraz Comp S.A. Stawka nie była duża, gra toczyła się o niższe miejsca w tabeli.
W pierwszym secie zawodnicy Wincantona rozegrali naprawdę dobre zawody. Atakujący Mariusz Kołakowski i Jacek Kuczaba we dwóch rozprawili się z rywalami. Dużo pracy w rozegraniu i obronie wykonał
jak zwykle Sebastian Dudkowski. Drużyna Compa nie miała w tej części meczu żadnych argumentów i nie zdołała nawiązać walki.
W drugiej odsłonie meczu sytuacja nieco się wyrównała, gracze Wincantona zaczęli się nieco gubić. Być może zdecydowana wygrana w pierwszej części nieco ich zdekoncentrowała. Drużyna Compa jednak wydawała się być już w wakacyjnej formie i tylko mniejsza ilość błędów własnych pozwoliła jej na uzyskanie przewagi i nieznaczne zwycięstwo w końcówce.
Trzeci set był zdecydowanie najciekawszy i wreszcie mogliśmy obejrzeć trochę siatkówki po obu stronach siatki. Wśród Wincantona znów dobrze spisywali się Jacek Kuczaba i Mariusz Kołakowski, natomiat po stronie Compa coraz pewniej atakował Piotr Szczepanek, a wtórował mu Waldemar Chełkowski. W obronie dużo pracy wykonała Aleksandra Kowalska. Końcówka była bardzo wyrównana i doszło do walki na przewagi. Walka toczyła się punkt za punkt, aż do momentu gdy przy stanie 28:27 dla Compa żółtą kartką został ukarany jeden z zawodników Wincantna, co dało komputerowcom zwycięstwo w tym meczu.
Wincanton - Comp S.A. 1:2 (25:17, 24:26, 27:29)
2010-06-23 22:59:56
Jednym z ciekawszych spotkań ostatniej kolejki I Ligi PlayVolley był mecz pomiędzy Decathlon Team a ekipą Komisji Nadzoru Finansowego, czyli odpowiednio drugim i trzecim zespołem rozgrywek. Poziom meczu na pewno nie mógł rozczarować i ostatecznie po wyrównanym widowisku 2:1 wygrali siatkarze z Decathlonu.
Już pierwsze akcje meczu dostarczyły wielu emocji. Twarda obrona obu zespołów pozwoliła zawiązać kilka wydłużonych akcji, kończonych efektownymi zbiciami skrzydłowych. Walka punkt za punkt toczyła się do stanu 6:6, kiedy coś zacięło się w grze siatkarzy Decathlonu, którzy utknęli w jednym ustawieniu przy zagrywce Tomasza Chapanionka. Równo grający zespół KNF-u sukcesywnie „odskakiwał” od rywali, po skutecznym bloku Bartłomieja Kurzei przewaga wynosiła już pięć punktów. Wtedy do głosu doszedł Michał Bartnik. Jego wysoka skuteczność na siatce oraz trudna zagrywka pozwoliły doprowadzić do wyrównania. Druga część seta należała jednak ponownie do rywali, którzy wykorzystując błędy własne przeciwników oraz utrzymując wysoką skuteczność ataku odskoczyli na kilkupunktowe prowadzenie. Seta efektownym zbiciem z lewego skrzydła zakończył najlepszy zawodnik tego dnia w ekipie KNF - Piotr Orczykowski.
Rozpedzeni siatkarze Komisji Nadzoru Finasowego znacznie lepiej rozpoczęli drugiego seta i już po chwili prowadzili 4:1. Jednak w kolejnych akcjach to siatkarze Decathlonu, dzięki Piotrowi Nosalowi, doprowadzili do remisu, aby po ataku Łukasza Morawskiego wyjść na pierwsze w meczu prowadzenie. Następne wymiany obfitowały w liczne błędy własne KNF-u i w efekcie Decathlon Team zaczął stopniowo powiększać przewagę, której już nie oddał do końca seta i ostatecznie mógł cieszyć się ze zwycięstwa do 18.
Trzecia partia to kontynuacja dobrej gry Decathlonu, który po bloku Łukasza Morawskiego na Bartłomieju Kurzei prowadził już czteroma „oczkami”. Przewaga ta utrzymywała się przez kilka kolejnych wymian, głównie za sprawą błędów własnych po obu stronach siatki. Grę ożywiły skuteczne ataki Anny Skrzypek i Piotra Banasiaka, co zaowocowało wyrównaniem stanu gry. Walka punktu za punkt toczyła się do stanu 12:12, kolejne akcje to popis gry siatkarzy Decathlonu. Tercet Nosal, Piórkowski, Bartnik kończył w tym fragmencie gry wszystko, dodatkowo stanowiąc zaporę nie do przejścia w obronie. Rywale starali się jeszcze poprawić swoją grę, jednak już nie byli w stanie zniwelować straty i ostatecznie przegrali do 21.
Takie rozstrzygnięcie meczu oznacza, że Decathlon Team został wicemistrzem I Ligi i awansował do Ekstraklasy, a siatkarze Komisji Nadzoru Finansowego w swoim debiutanckim sezonie zajęli bardzo dobre trzecie miejsce.
KNF - Decathlon Team 1:2 (25:21, 18:25, 21:25)
2010-06-23 23:10:05
W ostatniej kolejce I ligi PlayVolley GfK Polonia zmierzyła się z Neckermannem. Stawką pojedynku było szóste miejsce w rozgrywkach.
Pierwszy z zespołów, który na początku rozgrywek spisywał się bardzo dobrze, ostatnio trochę osłabł, natomiast jego rywale z meczu na mecz spisywali się coraz lepiej.
Pierwszy set to wielka przewaga Neckermanna, osiągnięta dzięki przytomnej grze całego zespołu. W ataku najwiekszą pracę wykonali Krystian Redlarski i Bertrand Jasiński, natomiast pozostała trójka bardzo dobrze broniła i rozgrywała.
Druga część meczu była już bardziej wyrównana, gdyż po drugiej stronie siatki coraz więcej piłek kończył świetny technicznie Michał Matysek. W jego drużynie było jednak sporo błędów, siatkarze gubili się w obronie i rozegraniu, a dobrze zorganizowany Neckermann zdobył dziesięć punktów z rzędu, co pozwoliło mu na wygranie drugiego seta.
Trzecia odsłona należała do GfK Polonia, a popis umiejętności zaprezentował Michał Matysek. Jego zespół zagrał tym razem uważniej w obronie i Neckermann nie dał rady wygrać tego seta. Mecz mimo to wygrał 2:1.
GfK Polonia - Neckermann 1:2 (10:25, 20:25, 25:16)
2010-06-24 22:04:51
Po ośmiu tygodniach rozgrywek Ekstraklasy PlayVolley w edycji Wiosna 2010 przyszedł czas na końcowe rozstrzygnięcia w fazie play-off. W meczu o piąte miejsce spotkały się zespoły SMG/KRC i Andry. Po ciekawym widowisku zwycięscy z parkietu zeszli socjologowie.
Spotkanie asem serwisowym rozpoczęła Kinga Charchuła, a po autowym ataku Przemysława Czatrowskiego na tablicy wyników było już 2:0. Kolejne akcje należały do kapitana SMG/KRC - Pawła Oziębło, który najpierw skończył dwa ataki, a następnie po bloku na Jacku Komorowskim wyprowadził zespół na jednopunktowe prowadzenie. Wyrównana walka punkt za punkt toczyła się do stanu 5:6, kiedy w polu zagrywki pojawił się Artur Kowalik. Jego bardzo dobre zagrywki pozwoliły Andrze zwiększyć przewagę do pięciu „oczek”. Skrupulatnie wykorzystywane przez socjologów błędy własne skrzydłowych Andry umożliwiły zmniejszenie straty, po skutecznym ataku Jarosława Gburzyńskiego na tablicy pojawił się wynik 18:16. Końcówka seta należała jednak do Tomasza Dąbrowy, który zdobył pięć niezwykle ważnych punktów, co dało SMG/KRC zwycięstwo 27:25.
Niepomyślny przebieg poprzedniej partii wyraźnie pozostawał w pamięci siatkarzy Andry, którzy od początku drugiego seta mieli problemy z skutecznością ataku. SMG/KRC natomiast zaczęło brylować w obronie, a główna w tym zasługa Magdaleny Sadury, która podbijała kolejne zbicia przeciwników. Po skutecznym ataku z lewego skrzydła Mariusza Sękowskiego było już 11:4. Wtedy do gry swój zespół poderwał Artur Kowalik, który kończył wszystkie piłki. W efekcie strata Andry zmalała do trzech punktów. Jego dobra dyspozycja była jednak niewystarczająca. W drugiej części partii to socjolodzy kontrolowali przebieg spotkania i ostatecznie wygrali do 20.
Trzeci set rozpoczął się wyrównaną walką po obu stronach siatki. Dopiero skuteczny blok Pawła Oziębło i dwa asy serwisowe przy stanie 13:12 pozwoliły zwiększyć przewagę do czterech punktów. Po serii błędów SMG/KRC było już 17:17 i o wyniku partii miała zadecydować końcówka. Bardzo dobra obrona Andry pozwoiła im odskoczyć na trzy punkty, jednak nie udało im się skończyć żadnej z trzech piłek setowych. Udało się to dopiero Kindze Charchule, która zapewniło swojemu zespołowi zwycięstwo w trzej partii, zagrywając w najważniejszym momencie seta asa serwisowego.
SMG/KRC - Andra 2:1 (27:25, 25:20, 24:26)
2010-06-24 22:23:49
Siatkarze zespołu Poprawski Nieruchomości zdobyli brązowe medale w edycji Wiosna 2010 PlayVolley. W pojedynku o trzecie miejsce pokonali 2:1 RB Team.
Spotkanie było szarpane i pełne nierównej gry. W pierwszym secie zdecydowanie lepsi byli zawodnicy RB Team, w drugim - nie mieli szans z siatkarzami Poprawskiego. Dopiero trzecia partia przyniosła prawdziwe emocje. Tu już gra była bardzo wyrównana. RB Team wychodził na prowadzenie, ale nie cieszył się nim długo. Ekipa Poprawskiego prowadzona przez swojego lidera Pawła Smoderka szybko odrabiała straty. Ostatecznie zachowała więcej zimnej krwi i w samej końcówce zdobyła dwa najważniejsze punkty. Były to punkty, dające jej zwycięstwo w całym meczu, a co za tym idzie - brązowe medale edycji Wiosna 2010 ligi PlayVolley.
W szeregach RB Team dwoił się i troił kapitan - Grzegorz Dynarek, dzielnie wspierany przez rozgrywającego Mariusza Sara. Nieco słabiej wypadł powołany do Meczu Gwiazd Jarosław Badeński. Jednak to słabsza postawa nie jednostek, a całego zespołu jest przyczyną porażki i jedynie lub aż czwartego miejsca w rozgrywkach. Jedynie, bo mogło być trzecie, zabrakło bardzo niewiele. Aż, bo RB Team, podobnie jak Poprawski Nieruchomości to beniaminki. Jeszcze w poprzednim sezonie obie drużyny walczyły na parkietach w I ligi, dziś należą do ścisłej czołówki.
Poprawski Nieruchomości - RB Team 2:1 (17:25, 25:17, 28:26)
2010-06-24 22:50:16
Siatkarze Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej znów najlepsi! Po złotych medalach w edycji Jesień 2009 przyszedł czas na złoto w edycji Wiosna 2010. W meczu finałowym inżynierowie 2:1 pokonali PKO BP.
Mecz dostarczył wielu emocji i nie mógł się nie podobać. Zespoły zaprezentowały bardzo równy poziom oraz wysoką formę. Walczyły z całych sił o każdą piłkę, nie oddały rywalowi bez walki ani jednego punktu. Po dwóch setach był remis, który byłby tutaj sprawiedliwym rezultatem. Jednak w siatkówce nie ma remisów, więc o wszystkim zadecydowała trzecia partia. Atakujący WIChiP PW: Łukasz Makowski, Wojciech Grabowski i Tomasz Bojek, kierowani przez rozgrywającego Szymona Nosewicza, nie dali w niej szans bankowcom. Radzili sobie z blokiem i obroną PKO BP, a sami na siatce stanowili zaporę nie do przejścia. Wyjątkowo w tym elemenie wykazał się Grabowski, który zapisał na swoim koncie aż pięć punktowych bloków.
W ekipie PKO BP najaśniejszym punktem był Pavel Hryb - zdobywca osiemnastu punktów. Na wyróżenienie zasłużyła takża jego boiskowa postawa: spokój, opanowanie i zimna krew nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Dzielnie wspierał go Michał Wójcik oraz Wojciech Bakuła. Na inżynierów to jednak nie wystarczyło. Bankowcy musieli zadowolić się drugim miejscem i srebrnymi krążkami.
WIChiP PW - PKO BP 2:1 (25:21, 22:25, 25:19)
2010-06-26 10:00:00
Edycja Wiosna 2010 PlayVolley - Ligi Siatkówki Firm przeszła już do historii. W klubie La Playa w plażowym stylu odbyło się jej oficjalne zakończenie połączone z wręczeniem nagród i imprezą finałową.
Zaproszeni goście stawili się licznie, reprezentowane były wszystkie drużyny. Humory dopisywały, wszyscy nastawieni byli na dobrą zabawę. Zawiodła jedynie pogoda. Nie przestraszyła ona jednak największych miłośników siatkówki. Mimo chłodu i ciemności spotęgowanej dużym zachmurzeniem udali się oni na należące do klubu boiska do plażówki i z pasją odbijali piłkę.
Gala rozpoczęła się od podziękowania dla wszystkich drużyn za wspólny - bardzo udany sezon: za postawę na boisku, za walkę i za sportową amibicję. Każda drużyna otrzymała pamiątkową statuetkę za udział w rozgrywkach. Najlepsi: Klub Kibica, Decathlon Team i KNF - z I ligi oraz WIChiP PW, PKO BP i Poprawski Nieruchomości - z Ekstraklasy - uhonorowani zostali dużymi pucharami. Każdy z zawodników tych ekip otrzymał pamiątkowy medal oraz nagrodę, oczywiście właściwe dla danego miejsca.
Ostatnią część gali poświęcona została na wyróżnienia indywidualne. Statuetki i nagrody przyznano w dziewięciu kategoriach, oddzielnie dla obu lig. Wspólna była jedyna nagroda fair-play, która za przyjaźń na boisku, ale i poza nim przypadła zawodnikom dwóch drużyn: Poprawski Nieruchomości i RB Team. Najwięcej statuetek "zgarnęli" Paweł Smoderek z reprezentacji firmy Poprawski Nieruchomości - aż cztery i Łukasz Czekalski z I-ligowego WSiP-u. Ten drugi został również wybrany MVP całych rozgrywek I ligi. Najlepszym zawodnikiem Ekstraklasy zaś, mimo dominacji Smoderka w klasyfikacjach indywidualnych w większości kategorii, wybrany został reprezentant PKO BP - Pavel Hryb. Zawodnika doceniono za wysokie umiejętności, bajeczną jak na rozgrywki amatorskie technikę oraz godną do naśladowania postawę - wielką ambicję, wolę walki i zimną krew nawet w najtrudniejszych momentach oraz za skromność i wysoką kulturę osobistą, tak na boisku, jak i poza nim.
Nagrody indywidualne - Ekstraklasa:
MVP ligi: Pavel Hryb (PKO BP)
Najlepsza zawodniczka: Anna Woińska (WIChiP PW)
Najlepiej punktujący: Paweł Smoderek (Poprawski Nieruchomości)
Najlepiej atakujący: Szymon Nosewicz (WIChiP PW)
Najlepiej blokujący: Wojciech Grabowski (WIChiP PW)
Najlepiej zagrywający: Paweł Smoderek (Poprawski Nieruchomości)
Najlepiej broniący: Paweł Smoderek (Poprawski Nieruchomości)
Najlepiej przyjmujący: Radosław Filipiak (RB Team)
Najlepiej rozgrywający: Mariusz Sar (RB Team)
Nagrody indywidualne - I liga:
MVP ligi: Łukasz Czekalski (WSiP)
Najlepsza zawodniczka: Katarzyna Janiszewska (Klub Kibica AZS PW)
Najlepiej punktujący: Łukasz Czekalski (WSiP)
Najlepiej atakujący: Przemysław Jażło (Klub Kibica AZS PW)
Najlepiej blokujący: Przemysław Jażło (Klub Kibica AZS PW)
Najlepiej zagrywający: Łukasz Czekalski (WSiP)
Najlepiej broniący: Michał Matysek (GfK Polonia)
Najlepiej przyjmujący: Michał Bartnik (Decathlon Team)
Najlepiej rozgrywający: Katarzyna Janiszewska (Klub Kibica AZS PW)
2010-06-25 23:00:00
Spotkanie pomiędzy gwiazdami Ekstraklasy i pierwszej ligi PlayVolley dostarczyło wielu emocji. Pierwszoligowcy zagrali świetny mecz i niewiele brakowało, by sprawili sporą niespodziankę. Po zaciętym spotkaniu górą byli jednak reprezentanci Ekstraklasy, którzy wygrali 2:1.
Początek pierwszej partii był wyrównany. Bardzo dobrze spisywali się Łukasz Czekalski oraz Wojciech Grabowski, który przez całego seta utrzymywał 100 proc. skuteczności w ataku. Zawodnicy z pierwszej ligi mieli problemy z przyjęciem trudnej zagrywki rywali i często jedynie dostarczali piłkę na drugą stronę siatki. Mariusz Sar mógł swobodnie rozgrywać piłki do swoich atakujących. Nie do zatrzymania był Pavel Hryb, który czarował publiczność świetnymi zagraniami technicznymi. Zespół Ekstraklasy odskoczył na kilka punktów i nie dał się dogonić przeciwnikom, pewnie zwyciężając 25:17.
Zwycięzcy pierwszej partii znakomicie otworzyli drugiego seta. Bardzo dobrze spisywał się Paweł Smoderek i po chwili było już 9:4. Przy zagrywce Krzysztofa Piórkowskiego pierwszoligowcy odrobili część strat. Dokładne wystawy Katarzyny Janiszewskiej pozwalały jej kolegom na efektowne kończenie akcji. Dobrze spisywał się Piotr Orczykowski i drużyna z pierwszej ligi doprowadziła do remisu. Ciosy wymieniali Jarosław Badeński i Łukasz Czekalski. Po niezwykle zaciętej końcówce, przy głośnym dopingu publiczności, zwycięstwo odnieśli reprezentanci pierwszej ligi i o losach meczu zadecydować miał trzeci set.
Początek trzeciej partii to prawdziwy koncert gry pierwszoligowców. Ofiarnie bronili Katarzyna Janiszewska i Krzysztof Piórkowski. Dobrze spisywał się Michał Matysek. Ambitna gra pozwoliła gwiazdom pierwszej ligi wyjść na wysokie prowadzenie 16:10. Niespodzianka wisiała w powietrzu. Losu meczu odmienił Paweł Smoderek, który posłał rywalom trzy asy serwisowe i doprowadził do remisu 17:17. Końcówka to popis gry Artura Kowalika i Pavla Hryba, którzy raz po raz punktowali w ataku. Ostatnie piłki należały do Marcina Bąka i to gwiazdy Ekstraklasy wygrały po emocjonującym secie 25:22 i cały mecz 2:1. Tym samym powtórzył się wynik z poprzedniego Meczu Gwiazd - z edycji Zima 2010.
Reprezentacja Ekstraklasy - reprezentacja I ligi 2:1 (25:17, 26:28, 25:22)
Skład reprezentacji Ekstraklasy: Anna Woińska, Wojciech Grabowski (oboje WIChiP PW), Pavel Hryb (PKO BP), Paweł Smoderek (Poprawski Nieruchomości), Mariusz Sar, Jarosław Badeński (RB Team), Artur Kowalik (Andra), Marcin Bąk (ING Volleyball Team);
Skład reprezentacji I ligi: Katarzyna Janiszewska, Przemysław Jażło, Michał Mroczkowski (wszyscy Klub Kibica AZS PW), Krzysztof Piórkowski (Decathlon Team), Piotr Orczykowski (KNF), Łukasz Czekalski (WSiP), Michał Matysek (GfK Polonia), Bertrand Jasiński (Neckermann), Sebastian Dudkowski (Wincanton), Marek Pacek (ZBP).